– Dla służb, w tym przypadku Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, która odpowiada za bezpieczeństwo rządowej informatyki, dla NASK-u, który odpowiada za całą sferę cywilną, dla dowództwa Województwa Obrony Cybernetycznej to jest absolutnie chleb codzienny – powiedział gość Jacka Nizinkiewicza. Jak mówił, zdarzały się niebezpieczne sytuacje, jak w ubiegłym roku, gdy na skutek cyberataku musiał być ewakuowany szpital.
– Mamy niezły system cyberbezpieczeństwa, budowany przez lata, dobrze dofinansowywany – ocenił Siemoniak. – Natomiast ci, którzy atakują, cały czas (…) wynajdują coraz to nowe sposoby, mają (na to) środki, stoją za tym najczęściej państwa. W związku z tym to jest odwieczny pojedynek tarczy i miecza w wydaniu cyfrowym – powiedział.
Pytany o cyberataki ze strony Rosji, Siemoniak odparł, że mają "różny charakter, różną naturę". – Bardzo często nie jest to zidentyfikowane, że stoi za tym państwo, chociaż prosta analiza wykazuje, kto ma z tego korzyść i komu może chodzić o to, żeby kompromitować pewne systemy w Polsce, czy też destabilizować sytuację – odrzekł Tomasz Siemoniak.