Z tego artykułu dowiesz się:
- Na czym polegają nowe ograniczenia dla dziennikarzy w Pentagonie?
- Jakie konsekwencje może mieć naruszenie nowych zasad przez dziennikarzy?
- Dlaczego Departament Wojny zaostrzył politykę informacyjną w stosunku do mediów?
- Jakie są argumenty Pentagonu dotyczące potrzeby nowych regulacji?
- Jakie reakcje wywołały nowe zasady wśród organizacji medialnych?
Jak poinformował rzecznik Pentagonu, Sean Parnell, w piątkowym e-mailu do redakcji, od dziennikarzy wymagane będzie podpisanie oświadczenia, w którym zobowiązują się oni do niepublikowania nie tylko materiałów tajnych, ale również niektórych niejawnych dokumentów, które formalnie nie zostały uznane za ściśle tajne. Nowe zasady mają wejść w życie w ciągu najbliższych dwóch do trzech tygodni.
Dokładny opis nowych procedur ujęto w 17-stronicowym dokumencie.
W treści dokumentu, który muszą podpisać przedstawiciele mediów, podkreślono, że każda informacja, niezależnie od jej klasyfikacji, musi zostać zatwierdzona do publikacji przez uprawnionego przedstawiciela resortu. Naruszenie tego obowiązku może skutkować cofnięciem przepustki i zakazem wstępu do Pentagonu.
Od miesięcy sekretarz obrony i jego zespół zaostrzają ograniczenia dla reporterów Pentagonu, ograniczając jednocześnie bezpośrednią komunikację personelu wojskowego z prasą. Podobnie jak wielu sekretarzy obrony przed nim, Hegseth jest głęboko zirytowany przeciekami. Jego zespół groził w tym roku użyciem wariografów, aby powstrzymać ludzi przed ujawnianiem informacji.
Reporterzy tradycyjnie mieli dostęp do niektórych pomieszczeń w Pentagonie, aby relacjonować interakcje wojska ze światem. Dotyczy to biur Sekretarza Obrony, Sztabu Połączonego i sześciu rodzajów sił zbrojnych. Jednak w styczniu Departament Obrony odebrał przestrzenie robocze kilku organizacjom medialnym – w tym POLITICO, „Washington Post” i „New York Times” – i przejął głównie konserwatywne media.
Kiedy organizacje medialne zaprotestowały przeciwko tej decyzji, Pentagon odebrał biurka kolejnym organizacjom, w tym NBC News i CNN.
Czytaj więcej
Za znacznie mniejsze złamanie reguł bezpieczeństwa Hillary Clinton miała, zdaniem Donalda Trumpa, siedzieć w więzieniu. Sekretarz obrony Pete Hegse...
„Zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego”
Zdaniem władz Departamentu Wojny, bo taką nazwę tego resortu od niedawna forsuje Donald Trump, nowe regulacje mają na celu zapobieżenie nieautoryzowanym przeciekom, które mogą narazić bezpieczeństwo kraju i personelu wojskowego. Podkreślono, że nawet pozornie niegroźne ujawnienia mogą mieć poważne konsekwencje.
Ograniczenia są kontynuacją coraz bardziej zamkniętej polityki informacyjnej prowadzonej przez sekretarza obrony Pete’a Hegsetha, który znany jest z napiętych relacji z dziennikarzami. Nowe przepisy pozwalają Pentagonowi uznać określone media lub dziennikarzy za potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa, co umożliwia łatwe cofanie im dostępu do budynku.
Czytaj więcej
Prezydent Donald Trump podjął decyzję o zmianie nazwy Departamentu Obrony na Departament Wojny. Wiąże się to z koniecznością zmian m.in. pieczęci n...
Decyzja została ogłoszona w momencie, gdy Departament Obrony prowadzi dochodzenia wobec żołnierzy i cywilów, którzy żartowali w internecie ze śmierci Charliego Kirka, znanego komentatora politycznego. Sprawa ta wywołała debatę na temat granic wolności słowa w kontekście służby wojskowej.
Hegseth: To nie media rządzą Pentagonem
W piątek wieczorem Pete Hegseth zamieścił na platformie X (dawniej Twitter) wpis, w którym stwierdził: „To nie prasa rządzi Pentagonem – tylko obywatele. Dziennikarze nie będą już swobodnie przechadzać się po budynku o wysokim poziomie zabezpieczeń. Załóż identyfikator i przestrzegaj zasad – albo wracaj do domu".
W maju Hegseth dodatkowo ograniczył dostęp po tym, jak spotkał się z krytyką za udostępnienie wrażliwych informacji o amerykańskich atakach militarnych w Jemenie na grupie dyskusyjnej Signal, do której przypadkowo dodano dziennikarza. Zasady te ograniczały dostęp dziennikarzy do biurek dla prasy, kawiarni i dziedzińca budynku. Teraz muszą oni otrzymać eskortę, aby móc udać się gdziekolwiek indziej.
Stowarzyszenie Prasy Pentagonu, reprezentujące dziennikarzy akredytowanych przy Departamencie Obrony, poinformowało, że analizuje nową dyrektywę i jej możliwe konsekwencje.