Znany ukraiński celebryta i dziennikarz Dmytro Gordon dziękował w sobotę prezydentowi Azerbejdżanu Ilhamowi Alijewowi za wsparcie ukraińskiej integralności terytorialnej. Zapytał też o to, co radzi walczącym z Rosją Ukraińcom w czwartym roku pełnoskalowej wojny.
Urzędujący od ponad dwóch dekad azerbejdżański przywódca, który władzę przejął po ojcu Hejdarze Alijewie, odpowiadał na to pytanie przez kilkanaście minut. Mówił po rosyjsku.
Ukraińska armia odzyska okupowane przez Rosję tereny? Prezydent Azerbejdżanu tego nie wyklucza
– Nigdy nie godzić się z okupacją. To moja najważniejsza rada – powiedział Alijew i porównał wojnę Rosji z Ukrainą z trwającym przez dekady konfliktem wokół Górskiego Karabachu. Tam wspierani przez Erywań i Moskwę ormiańscy separatyści przez długie lata kontrolowali terytorium, które w świetle prawa międzynarodowego należało do Azerbejdżanu. Alijew w sposób militarny odbił te tereny najpierw w trakcie 44-dniowej wojny we wrześniu 2020 roku, a ostatecznie odzyskał Górski Karabach w całości po ofensywie trzy lata później.
Czytaj więcej
Konflikt Rosji z Azerbejdżanem może przesądzić o przyszłości całego regionu. – Rosja tradycyjnie traktuje swoich sąsiadów nie jako niepodległe pańs...
– Przez lata procesu negocjacyjnego, w którym uczestniczyłem od końca 2003 roku, w ciągu 17 lat było bardzo wiele propozycji, bardzo wiele spotkań. Wiele razy sugerowano nam, że musimy pogodzić się z realiami – mówił Alijew w trakcie spotkania z dziennikarzami w odzyskanej Szuszy.
– A później postanowiliśmy, że stworzymy nowe realia, z którymi reszta będzie musiała się pogodzić. Tak właśnie się stało – stwierdził. Zasugerował tym samym Ukraińcom, że w przyszłości też będą mogli w sposób militarny odzyskać swoje okupowane przez Rosję tereny. I przypomniał, że organizacje międzynarodowe, w tym ONZ, przez dekady nie były w stanie rozwiązać problemu Górskiego Karabachu.
Kaukaz
Rosyjscy propagandyści straszą Azerbejdżan. „Morze Kaspijskie może stać się jeszcze jednym teatrem działań wojennych”
Sugestie Alijewa odczytał też Kreml, zwłaszcza w świetle narastającego między krajami od kilku miesięcy konfliktu. Widać to po reakcjach związanych z władzami proputinowskich i prowojennych kanałów w Telegramie.
„Coś trzeba z tym zacząć robić. Spójrzmy prawdzie w oczy – konflikt z Baku w tej czy innej formie jest nieuchronny. Absolwent i były wykładowca MGIMO (chodzi o Alijewa – red.) doskonale rozumie, jakie skutki będą miały jego wypowiedzi. Azerbejdżan otwarcie i publicznie zajął rusofobiczne stanowisko. Im szybciej zaczniemy przygotowywać się do tego konfliktu, tym lepiej” – czytamy w kanale WarGonzo, który subskrybuje prawie 900 tys. użytkowników. Jest czołową tubą propagandową Kremla w sieci, relacjonującą przebieg wojny z Ukrainą. Redaguje go odznaczony przez Władimira Putina Orderem Męstwa Siemion Piegow.
Kolejny prokremlowski kanał „Żywow Z” poszedł jeszcze dalej. „Rosja przeprowadzi na Morzu Kaspijskim trzydniowe wspólne manewry z Iranem. Na tle otwarcie wrogich wypowiedzi Azerbejdżanu Morze Kaspijskie może niedługo stać się jeszcze jednym teatrem działań wojennych” – czytamy. Pada też stwierdzenie, że Kreml musi jak najszybciej „doprowadzić do zmiany władzy w Armenii”. Sugestia rosyjskich propagandystów jest jak najbardziej zrozumiała, bo władze w Erywaniu próbują właśnie odciąć się od Rosji i zawrzeć historyczne porozumienie z Azerbejdżanem i Turcją.
Czytaj więcej
Szczyt Euroazjatyckiej Unii Gospodarczej w Mińsku pokazuje, jak szybko sypie się kolejny sojusz, który powstał na gruzach Związku Radzieckiego. Kto...
Dalszą eskalację konfliktu z władzami w Baku przewiduje też Jurij Podolaka, rosyjski propagandysta wojenny, którego kanał w Telegramie obserwuje ponad 3 mln ludzi. Niedwuznacznie przypominał o prowadzonych na Kaukazie przez armię carską kampaniach militarnych.
„Dzisiaj chanowie azerbejdżańscy znów uznali, że obecny układ na szachownicy im sprzyja (...). Powtórzę jeszcze raz: tak jak oni chcą, nie będzie. Będzie po naszemu” – napisał Podolaka. „Nasz MSZ musi w tej kwestii odejść na bok i przekazać karty w ręce MSW. A następnie, jeżeli będzie taka potrzeba – również resortowi obrony. To język, który, jak 220 czy 100 lat temu, obecni azerbejdżańscy chanowie zrozumieją” – stwierdził.
Konflikt Azerbejdżanu z Rosją? Ekspert PISM: warto się spodziewać eskalacji
Rosyjski MSZ na razie milczy. A tamtejsze MSW już w czerwcu rozpoczęło masowe zatrzymania przedstawicieli diaspory azerbejdżańskiej w Rosji (zginęło wówczas kilku Azerów), co doprowadziło do gwałtownego zaostrzenia relacji pomiędzy krajami. W odpowiedzi na to w Baku zatrzymano i oskarżono o szpiegostwo kilku Rosjan, w tym szefa i redaktora tamtejszej agencji Sputnik. Odwołano też wszystkie imprezy kulturalne, które mają jakikolwiek związek z Rosją.
– Azerbejdżan demonstruje, że jest podmiotowym państwem i nie pozwoli na to, by Moskwa narzucała mu swoje koncepcje i poszerzała swoje strefy wpływów. Rosja z kolei nie chce się dać wypchnąć z tego regionu. Pytanie, jakie granice będzie miało to napięcie. Na pewno warto się spodziewać eskalacji politycznej, ale też komplikacji natury gospodarczej. Przez Azerbejdżan przebiega ważny dla Rosji szlak handlowy z Iranu – „północ–południe” – mówi „Rzeczpospolitej” Wojciech Wojtasiewicz, analityk Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych ds. Kaukazu Południowego.
Atakując Gruzję w 2008 roku, Rosja była pewna, że nikt nie przyjdzie Gruzinom z pomocą. W tym przypadku do militarnego konfliktu z Azerbejdżanem droga jest jednak daleka, bo spotkałoby się to z natychmiastową reakcją Turcji
– Atakując Gruzję w 2008 roku, Rosja była pewna, że nikt nie przyjdzie Gruzinom z pomocą. W tym przypadku do militarnego konfliktu z Azerbejdżanem droga jest jednak daleka, bo spotkałoby się to z natychmiastową reakcją Turcji – dodaje.
Prezydent Azerbejdżanu w Szuszy zapowiedział też, że władze w Baku zamierzają pozwać Rosję do sądu międzynarodowego z powodu zestrzelenia nad Rosją w grudniu azerbejdżańskiego samolotu pasażerskiego. Zginęło wówczas 38 osób, ale do dzisiaj Moskwa wciąż oficjalnie nie przyznała się do winy.