Korespondencja z Nowego Jorku
Amerykańskiego prezydenta zainspirowały filmy o Alcatraz, w których więzienie mieszczące się na wysepce u brzegów San Francisco pokazane jest jako bardzo surowa placówka. Przebywali tam groźni kryminaliści, w tym chicagowski gangster Al Capone.
W maju Donald Trump przedstawił pomysł, by ponownie otworzyć federalne więzienia dla „najbardziej bezwzględnych i brutalnych przestępców” oraz „kryminalistów, którzy są w kraju nielegalnie”. Prezydentowi podoba się kulturowy symbolizm tego miejsca, otoczonego wodą, z którego niełatwo uciec.
„Kiedy byliśmy poważniejszym narodem, w przeszłości, nie wahaliśmy się zamykać najgroźniejszych przestępców i trzymać ich z dala od każdego, komu mogliby zaszkodzić. Tak powinno być” – napisał Trump na portalu Truth Social.
Krytycy więzienia Alcatraz za 2 miliardy dolarów. Jedynym źródłem pomysłu „są hollywoodzkie filmy sprzed kilkudziesięciu lat”
Od początku pomysł ten spotyka się z krytyką.
– Plan ponownego otwarcia Alcatraz jako federalnej placówki penitencjarnej to najgłupszy jak dotąd pomysł administracji Trumpa. Powinniśmy być zaniepokojeni, że jedynym intelektualnym źródłem, z którego administracja czerpała na potrzeby tego projektu, są fikcyjne hollywoodzkie filmy sprzed kilkudziesięciu lat – powiedziała była spikerka Izby Reprezentantów, a obecnie kongresmenka Partii Demokratycznej Nancy Pelosi, w której dystrykcie znajduje się Alcatraz.
Ona, jak i inni politycy, w tym gubernator Kalifornii Gavin Newsom, uznają, że pomysł na rewitalizację Alcatraz to „taktyka odwrócenia uwagi od tego, co się dzieje w Waszyngtonie”.
Realizacja tego pomysłu może kosztować 2 mld dol. Budynki po starym więzieniu, które działało przez 29 lat do 1963 r., rozpadają się. Rozbiórka i budowa nowych zajęłaby lata. Więzienie Alcatraz mieściło zaledwie 336 więźniów, a jednym z powodów jego zamknięcia było to, że było bardzo kosztowne w utrzymaniu.
Czytaj więcej
Gavin Newsom był symbolem polityki progresywnej Partii Demokratycznej. Teraz zaskakuje mało liberalnymi posunięciami. Chce sobie utorować drogę do...
Okazało się, że budynki na wyspie ulegały szybkiemu zniszczeniu w wyniku oddziaływania słonej wody w zatoce San Francisco. Do więzienia trzeba było łodziami dowozić jedzenie i wodę, i w ten sam sposób odprowadzać szambo, bo nie ma tam kanalizacji ani systemu hydraulicznego.
Ostatecznej decyzji Donalda Trumpa w sprawie więzienia Alcatraz jeszcze nie ma
Jak zwraca uwagę „San Francisco Chronicle”, związany z Alcatraz „poop problem” – czyli problem z utylizacją nieczystości – nadal nie ma lepszego rozwiązania. Wyspa jest teraz parkiem i atrakcją historyczno-turystyczną, która rocznie przynosi dochód w wysokości 60 mln dol. Co więcej, w zatoce wokół wyspy żyje bardzo zdrowa populacja wielorybów i są obawy, że zwiększony ruch statków i łodzi, jaki towarzyszyłby przebudowie tego miejsca, naruszy naturalny ekosystem zatoki. Na wyspie mieszkają też liczne gatunki ptaków. To jednak najmniejszy problem dla administracji Trumpa, a republikanie w Kongresie planują projekt ustawy eliminującej przepisy dotyczące ochrony środowiska dla Alcatraz.
Czytaj więcej
W pierwszej kadencji Donaldowi Trumpowi nie udało się zrealizować największej obietnicy z kampanii prezydenckiej: wybudowania muru na południowej g...
Nie ma jeszcze oficjalnej decyzji co do ponownego otwarcia więzienia w Alcatraz, ale pomysł ten, mimo krytyki i logistycznych utrudnień, wydaje się wciąż żywy, bo w ubiegłym tygodniu wyspę odwiedzili prokurator generalna Pam Bondi, której podlega federalny system więziennictwa, oraz sekretarz spraw wewnętrznych Doug Burgum, którego agencja zarządza wyspą Alcatraz. „Spędziłem dzień na wyspie, żeby rozpocząć prace nad odnową i ponownym otwarciem tego miejsca dla najbardziej niebezpiecznych kryminalistów. Nasza administracja przywraca bezpieczeństwo, sprawiedliwość i porządek na naszych ulicach” – napisał Burgum na platformie X.
– Alcatraz mogłoby pomieścić najgorszych [przestępców], mogłoby pomieścić nielegalnych imigrantów. To niezwykła placówka – powiedziała Bondi dziennikarzowi Fox News, który wziął udział w wizycie na wyspie.
Na Florydzie jest już Alligator Alcatraz. „Więźniowie nie mają długopisów, książek, telewizji”
Fascynacja Trumpa więzieniem na wyspie Alcatraz już znalazła jedno swoje wcielenie w dzikim parku Everglades na Florydzie. Placówka o nazwie Alligator Alcatraz, która powstała we współpracy z władzami stanu, przeznaczona jest dla nieudokumentowanych imigrantów i znajduje się w trudno dostępnym miejscu otoczonym bagnami i aligatorami. Powstała szybko, w nieco ponad tydzień, pod koniec czerwca. Jak donoszą amerykańskie media, nie jest ona przystosowana do współczesnych standardów. Około tysiąc łóżek umieszczono w potężnych namiotach podzielonych na cele metalowymi ogrodzeniami.
„Więźniowie nie mają długopisów, książek, telewizji. Światła świecą się tam przez całą noc. Jak pada, a pada tam prawie codziennie, namioty, w których więźniowie śpią, nasączają się wodą i wchodzą do nich robaki” – donosi „New York Times”, dodając, że więźniowie skarżą się na brak dostępu do pryszniców, na posiłki, które przypominają przekąski, na brak snu oraz na to, że chorują na wirusa przypominającego grypę. Większość przebywających tam więźniów nie jest skazana za przestępstwa, nie mogą przyjmować odwiedzin krewnych ani prawników; nie wiadomo, kiedy zostaną deportowani. – To jest beczka prochu – określił jeden z więźniów rozmawiający z dziennikarzem „NYT”.
– Mieszkańcy Florydy powinni się wstydzić, że pieniądze z ich podatków są wykorzystywane na trzymanie ludzi w klatkach – powiedział demokratyczny kongresman Maxwell Alejandro Frost, który miał okazję zwiedzić placówkę.
Alligator Alcatraz jest jednak dowodem, że bez względu na to, jak może być nierealistyczny, jeżeli projekt wpadnie prezydentowi Trumpowi w oko, będzie zrealizowany. – Ludzie myślą, że to żart. Ale jeżeli prezydent mówi poważnie, to to zrobi – mówi o planach wobec wyspy Alcatraz przedstawiciel administracji cytowany przez portal Axios.