W środę odbyło się przesłuchanie ostatnich sześciorga kandydatów na unijnych komisarzy. Zielone światło dla tej grupy oznaczałoby, że nowa Komisja Europejska może rozpocząć urzędowanie 1 grudnia. Ale eurodeputowani poczuli jednak, że ten proces nie może przebiegać zbyt gładko i doszło do politycznego klinczu między grupami politycznymi, który grozi rozbiciem proeuropejskiej koalicji.
Tej samej, która w lipcu wyniosła do władzy po raz drugi Ursulę von der Leyen. W jej skład wchodzą chadecy, socjaliści i liberałowie. Ale ci pierwsi, czyli Europejska Partia Ludowa, do której należą też KO i PSL, ostatnio lubią się dogadywać ze skrajną prawicą, co nie podoba się bardziej ortodoksyjnym socjalistom i liberałom.