Wolfgang Münchau, współtwórca nieistniejącej już gazety „Financial Times Deutschland”, należy do tych rozczarowanych współczesną Europą liberałów, którzy nie szczędzą stanowczej krytyki obecnej polityce rządów państw i brukselskich elit odpowiedzialnych za upadek Zachodu. Jest jednak zadziwiające, że swoją ostatnią i rozpaczliwą nadzieję na powstrzymanie politycznego i gospodarczego kryzysu w Europie dostrzega w dwóch bez wątpienia wybitnych, lecz jednocześnie jednych z bardziej obrzydliwych postaciach nowoczesnej polityki w historii starego kontynentu.
Talleyrand i Metternich – jedne z bardziej obrzydliwych postaci Europy
Talleyrand, minister spraw zagranicznych Francji – mistrz politycznego cynizmu, gotowy za pieniądze sprzedawać nie tylko ludzi, ale całe państwa i narody. Metternich, austriacki kanclerz, architekt równowagi sił w ramach koncertu mocarstw, który zamienił Europę w jeden wielki system policyjnego nadzoru, cenzury i politycznych prześladowań. I to ich właśnie mielibyśmy wybrać sobie za przewodników wyjścia z kryzysu.
Czytaj więcej
Dla Polski kryzys za Odrą jest tak naprawdę bardziej szansą niż zagrożeniem. W ciągu dwóch dekad może się stać bogatsza od Niemiec. Rozmowa z Wolfg...
Münchau nie kryje, że najbardziej przeraża go bezsilność współczesnej Europy w świecie, w którym decydującym czynnikiem staje się rywalizacja mocarstw. UE miała uczynić Europę globalnym graczem, a w rzeczywistości doprowadziła do sytuacji, w której nikt nie traktuje jej poważnie. Ostatnie dramatyczne wydarzenia na Bliskim Wschodzie ilustrują ten stan całkowitej marginalizacji polityki europejskich państw. Europa nie ma potencjału i nie liczy się w świecie.
Wolfgang Münchau pokazuje coraz większy problem liberałów w Europie
Zwykle to właśnie ludzie słabi najbardziej fascynują się siłą. To coraz większy problem współczesnych liberałów w Europie. Widząc, jak rozpada się świat ich przekonań i interesów, który miał być najlepszym ze światów, szukają ratunku w przymusie.
Czytaj więcej
Jeśli Niemcy przeznaczą 5 proc. PKB na zbrojenia, będzie to nie tylko największy wysiłek od czasów zimnej wojny, ale i punkt zwrotny dla układu sił...
Talleyrand czy Metternich symbolizują różne rzeczy: polityczną skuteczność, spryt, bezwzględność, stosowanie przemocy, eliminowanie przeciwników, kontrolę, ale na pewno nie to, co kiedyś stanowiło samą istotę liberalnego myślenia – wolność. Pragnienie siły, wiara w nią jest zrozumiała w sytuacji słabości, ale może też całkowicie przesłonić fakt, że swoją pozycję w świecie Zachód zawdzięczał głównie energii i potencjałowi uwolnionym właśnie dzięki wolności.