Ustawa zapewnia tymczasowe, 45-dniowe finansowanie agencji rządowych. Tymczasowe rozwiązanie w sprawie wydatków krótkoterminowych obejmuje pomoc w przypadku klęsk żywiołowych, ale nie dotyczy dodatkowych funduszy dla Ukrainy czy zabezpieczenia granic. Musi ponadto zostać przyjęta przez Senat, który ma na to czas do północy czasu amerykańskiego.

Groźba zamknięcia (shutdownu) prac państwa jest spowodowane układem w Kongresie. W Izbie Reprezentantów większość mają republikanie, podczas gdy w Senacie należy ona do demokratów. Polaryzacja amerykańskiej sceny politycznej, podobnie jak w Polsce, jest zaś tak głęboka, że oba ugrupowania nie mogą dojść do porozumienia w sprawie przyszłych wydatków państwa i wysokości podatków. 

Tymczasem około 1/3 wydatków budżetu federalnego wymaga odnowienia wraz z początkiem nowego roku finansowego, który rozpoczyna się 1 października. 

Kompromis wypracował przewodniczący Izby Reprezentantów Kevin McCarthy. To umiarkowany republikanin. Zgodnie z jego planem państwo ma działać na dotychczasowych zasadach jeszcze przez 45 dni.

Fakt, że republikańska większość w izbie niższej Kongresu jest znikoma, dał możliwość szantażu relatywnie niewielkiej grupie radykalnych republikanów, którymi de facto kieruje Donald Trump. Stawia on twarde warunki porozumienia z Senatem, w tym wstrzymania wsparcia dla Ukrainy. Groził, że jeśli McCarthy nie przedstawi demokratom takiej oferty doprowadzi do jego usunięcia ze stanowiska speakera. 

Czytaj więcej

Donald Trump może pójść z torbami

Ale propozycja, która wykluczałaby pomoc dla Ukrainy nie wchodzi też w grę dla demokratów. 

Brak porozumienie będzie oznaczał nie tylko ogromne problemy dla Ukrainy, ale i dla amerykańskiego państwa. Co prawda półtora miliona wojskowych nadal będzie pełniło służbę, ale bez pensji. Inaczej główne urzędy państwa - ich działalność w ogóle zostanie wstrzymana. Zamknięte zostaną muzea, parki narodowe. Wstrzymane będą programy społeczne, jak darmowe obiady dla uczniów. Perturbacji można spodziewać się w transporcie, np. lotniczym.

To byłby już czwarte zamknięcie amerykańskiej administracji w ciągu minionych 10 lat. Ostatnie, w 2019 r. za prezydencji Trumpa, trwało nieco ponad miesiąc.