Łodzie dalej od Unii. Umowa UE z Tunezją

Kais Saied prowadzi Tunezję w kierunku dyktatury i głębokiego kryzysu. Ku oburzeniu opozycji dostanie od UE ponad miliard euro.

Publikacja: 18.07.2023 03:00

Imigranci z Afryki Subsaharyjskiej, którzy bezskutecznie próbowali się przedostać do Tunezji przez g

Imigranci z Afryki Subsaharyjskiej, którzy bezskutecznie próbowali się przedostać do Tunezji przez granicę z Libią

Foto: AFP

Dla tunezyjskiego prezydenta to nie tylko zastrzyk pieniędzy, ale też wizerunkowy sukces. Oto do Tunisu pielgrzymują czołowi unijni przywódcy, obiecując mu pomoc gospodarczą, wspólne inwestycje w energetykę i lobbowanie w MFW na rzecz uwolnienia 2 mld euro kredytu.

Już drugi raz, pierwsza wizyta miała miejsce miesiąc temu, Saied na wspólnym zdjęciu ściska ręce z przewodniczącą Komisji Europejskiej oraz premierami Włoch i Holandii.

Włoski sukces

To, co wstępnie uzgodniono kilka tygodni temu, teraz zamieniono na konkretną umowę. Unia ma przekazać Tunezji 900 mln euro na długoterminową pomoc makroekonomiczną. Przy czym ta kwota jest uwarunkowana osiągnięciem porozumienia z MFW, który oczekuje od Tunisu poważnych reform strukturalnych, w tym m.in. sprywatyzowania niewydolnych państwowych gigantów. Natomiast od razu Tunezja dostanie 150 mln euro na sfinansowanie bieżących potrzeb i 105 mln euro na zarządzanie migracją.

Czytaj więcej

Śmierć migrantów na morzu. Ofiary fortecy Europa

– Porozumienie zachwieje modelem biznesowym przemytników ludzi i handlarzy ludźmi, wzmocni kontrole graniczne oraz usprawni rejestrację i powroty – napisał premier Holandii Mark Rutte na Twitterze.

I to jest sedno umowy. Od kilku miesięcy widać drastyczny wzrost liczby łodzi z migrantami wypływających z wybrzeża Tunezji, a na pokładzie przewożących głównie mieszkańców państw Afryki Subsaharyjskiej, ale też częściowo Tunezyjczyków, którzy uciekają od biedy i braku perspektyw. Łodzie przybijają do Włoch, stąd determinacja premier Giorgii Meloni w dążeniu do umowy UE z Tunezją.

Nie jest tajemnicą, że Włoszka zgodziła się kilka tygodni temu na przyjęcie reformy azylowej (tej samej, której Polska się sprzeciwiła), tylko dlatego, że obiecano jej porozumienie z Tunezją. Bo reforma azylowa, choć przez PiS atakowana jako pomysł na relokowanie uchodźców do Polski, dla Włoch oznacza większe zobowiązania w polityce migracyjnej: ochronie granic i braniu odpowiedzialności za azylantów, którzy do UE weszli na terenie Włoch. Dlatego Meloni, która zdobyła władzę m.in. dzięki zapowiedzi twardego kursu w sprawie migracji, oczekuje od UE takiego samego nastawienia. Fakt, że Bruksela nie zawahała się zawrzeć umowy z politykiem, którego opozycja oskarża o dążenie do dyktatury, jest jej sukcesem.

Czytaj więcej

Hiszpańska prezydencja w Unii Europejskiej z pomocą dla Ukrainy

Turecki wzór

Dowodem na to, jak powszechny jest teraz antymigracyjny kurs w Unii jest nie tylko obecność w Tunisie Ursuli von der Leyen, przewodniczącej Komisji Europejskiej, ale także Marka Rutte. Holenderski premier jest też zainteresowany skutecznym wstrzymywaniem imigrantów przez tunezyjskie służby graniczne, bo choć wkraczają oni do UE na terenie Włoch, to potem z reguły wędrują na północ, w tym m.in. do jego kraju. Jak drażliwy to temat w Holandii, widać choćby po ostatniej kłótni w rządzącej koalicji. Jej efektem jest zapowiedź Rutte zakończenia dziesięcioletniego już urzędowania na stanowisku premiera i nieubiegania się o kolejną kadencję po wyborach zaplanowanych na listopad.

A antymigracyjne nastroje nie tylko w Holandii mogą doprowadzić do zmian w poparciu dla partii politycznych. Antyimigracyjna prawica rośnie w siłę w Hiszpanii, Francji i Niemczech, a także w państwach skandynawskich.

Umowa z Tunezją jest wzorowana na podobnym porozumieniu zawartym z Turcją w 2016 r. Wtedy służyło ono zatrzymaniu fali uchodźców syryjskich, którzy próbowali dotrzeć głównie do Niemiec. Idea jest ta sama: niech państwa trzecie wstrzymają imigrantów, zanim dotrą do Europy. Tyle że przy całej krytyce turecki prezydent nie jest jednak tak kontrowersyjny jak przywódca Tunezji, a ponadto jest bardziej sprawczy. Saied tymczasem prowadzi politykę coraz bardziej brutalną wobec swoich krytyków, a także coraz bardziej katastrofalną dla gospodarki.

– Ta umowa jest afrontem dla wyznawanych wartości europejskich i niewiele przyczyni się do powstrzymania migracji, a jedynie ułatwi Europejczykom odsyłanie Tunezyjczyków, którzy przeżyli podróż – powiedział Tarek Megerisi, ekspert think tanku ECFR.

Dla tunezyjskiego prezydenta to nie tylko zastrzyk pieniędzy, ale też wizerunkowy sukces. Oto do Tunisu pielgrzymują czołowi unijni przywódcy, obiecując mu pomoc gospodarczą, wspólne inwestycje w energetykę i lobbowanie w MFW na rzecz uwolnienia 2 mld euro kredytu.

Już drugi raz, pierwsza wizyta miała miejsce miesiąc temu, Saied na wspólnym zdjęciu ściska ręce z przewodniczącą Komisji Europejskiej oraz premierami Włoch i Holandii.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Niemiecka prawicowa AfD wykluczona z grupy w Parlamencie Europejskim
Polityka
Łapówkarze na czele „ministerstwa wojny”. Czy doszło do zdrady państwa?
Polityka
Norwegia zakazuje wjazdu turystom z Rosji. Kreml zapowiada odwet
Polityka
Przegrywał siedem razy. Nigel Farage nie wystartuje w wyborach na Wyspach
Polityka
Donald Trump otrzyma głos swojej głównej rywalki. "Biden to katastrofa"