Śmierć migrantów na morzu. Ofiary fortecy Europa

Takiej tragedii Grecja nie widziała od siedmiu lat. Być może dałoby się jej uniknąć, gdyby istniały lepsze warunki legalnego osiedlenia się w Unii.

Aktualizacja: 16.06.2023 06:02 Publikacja: 15.06.2023 21:00

Świadkowie mówią, że na kutrze, który utonął u wybrzeży Grecji, znajdowała się setka dzieci

Świadkowie mówią, że na kutrze, który utonął u wybrzeży Grecji, znajdowała się setka dzieci

Foto: AFP

– Mam wciąż w uszach ich krzyki, ich płacz – pisze na Twitterze Nawal Soufi, mieszkająca na Sycylii działaczka organizacji pozarządowej, która zajmuje się wyłapywaniem apeli radiowych tonących statków z azylantami na Morzu Śródziemnym. To ona pierwsza odkryła rozgrywający się w nocy z wtorku na środę dramat. Relatywnie niewielki (25 metrów długości) kuter z nawet 750 osobami na pokładzie w ciągu 10–15 minut znalazł się pod wodą, gdy jego silnik stanął, a spanikowani ludzie przesunęli się na jedną burtę. To była głębia Kalipso na Morzu Jońskim, gdzie dno dzieli od powierzchni wody nawet 5 tysięcy metrów, najwięcej na Morzu Śródziemnym.

Przemyt ludzi. Za 4,5 tysięcy dolarów za osobę

Do czwartku wieczorem grecka straż przybrzeżna wyłowiła blisko 100 ciał, jednak setki osób pozostaje zaginionych, a szanse na ich uratowanie maleją z godziny na godzinę. Ocalić udało się na razie nieco ponad 100 rozbitków. Ironia losu: schronienie znaleźli na pływającym w pobliżu luksusowym jachcie wartym 175 mln dol. „Mayan Queen”. Z potwornego ścisku, bez minimalnych warunków higieny i kamizelek ratunkowych, uratowani nagle znaleźli się więc w otoczeniu, o którym zapewne nie śnili.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Zbudujmy sobie żelazną kurtynę

Z życiem ujść udało się samym mężczyznom. Świadkowie mówią jednak, że na kutrze znajdowało się nawet 100 dzieci, a także wiele kobiet. Stłoczeni w kajutach pod pokładem, nie mieli żadnych szans wyjść cało z katastrofy.

Uratowani to Egipcjanie, Pakistańczycy i Syryjczycy – sygnał, że Europa przyciąga imigrantów z coraz odleglejszych krajów. Choć letni sezon przerzutowy, kiedy wody morza są relatywnie spokojne, dopiero się zaczyna, do wybrzeży Włoch, Grecji, Hiszpanii i Malty dotarło już od początku roku 72 tysiące nielegalnych migrantów, najwięcej od wielkiego kryzysu w 2015 r. W ostatnich latach Grecja pamięta tylko jedną porównywalnej skali tragedię: w czerwcu 2016 roku. Wtedy utopiło się 320 migrantów.

Statek wypłynął w piątek z libijskiego Tobruku. We wtorek dostrzegł go patrolujący Morze Jońskie samolot Frontexu. Dzięki jego sygnałom tego samego dnia po południu zbliżyły się do kutra dwie jednostki włoskiej straży przybrzeżnej. Oferowały pomoc, jednak kapitan odmówił, prując ze wszystkich sił naprzód. Obawiał się, że zostanie cofnięty z kursu i zmuszony do powrotu do Libii.

Coraz większe ryzyko, na jakie godzą się azylanci, to pochodna unijnej polityki migracyjnej. Przez lata grecka straż graniczna, nie bez udziału agentów Frontexu (jak to pokazał „Spiegel” i inne europejskie media), wypychała płynących na łodziach czy kutrach uciekinierów na otwarte morze. Dlatego mafie przerzutowe wybierają teraz znacznie dłuższą i przez to bardziej niebezpieczną trasę wiodącą z Afryki Północnej do południowych Włoch. Każdy z pasażerów zatopionego kutra musiał z tego powodu zapłacić bardzo wysoką, jak na warunki emigrantów, kwotę: 4,5 tysiąca dolarów.

Kuter wyruszył z Tobruku. To typowe: korzystając z wojny domowej, jaka od lat toczy się w Libii, wiele mafii paserów wybrało na bazę wypadową właśnie Libię. Ale także sąsiednią Tunezję.

Czytaj więcej

Tragedia u wybrzeży Grecji: 17 osób utonęło

To zbieg okoliczności, ale 11 czerwca, kilka dni przed tragedią, do Tunisu razem z premier Włoch i liderką skrajnie prawicowego ugrupowania Bracia Włosi Giorgią Meloni pojechała przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Zaoferowała autorytarnemu prezydentowi Kais Saied, który zdusił nadzieję na przetrwanie choć jednej demokracji po arabskiej wiośnie, miliard euro wsparcia w zamian za powstrzymanie przez tunezyjską straż graniczną przerzutu migrantów do Europy. Dla kraju, którego gospodarka się chwieje, to są duże pieniądze.

Porozumienie jest wzorowane na podobnych umowach, jakie Bruksela zawiera z wieloma autorytarnymi reżimami w pobliżu swoich granic. Pierwsze było obowiązujące od wielu od lat porozumienie o współpracy między Hiszpanią i Marokiem. W 2015 r. Angela Merkel zawarła umowę z prezydentem Turcji Recepem Erdoganem. Podobne reguły obowiązują jednak także m.in. z kontrolującym wschodnią część Libii generałem Chalifą Haftarem. To jednak powoduje, że przerzut odbywa się w tajemnicy, bez nawet minimalnych zabezpieczeń dla migrantów. Tak właśnie było z kutrem, który zatonął u wybrzeży Grecji.

Coraz większe ryzyko, na jakie godzą się azylanci, to pochodna unijnej polityki migracyjnej

Inny zbieg okoliczności: po wielu latach negocjacji w tym tygodniu w Brukseli przyjęto kwalifikowaną większością głosów (mimo sprzeciwu Polski i Węgier) założenia nowej polityki migracyjnej. W Warszawie zwrócono uwagę na system dający krajom członkowskim wybór między przyjmowaniem ustalonej kwoty azylantów przybyłych na południe Europy lub sfinansowanie ich pobytu (20 tys. euro) gdzie indziej w Unii. Jednak w dokumencie znalazł się też zapis o ustanowieniu poza granicami UE centrów przyjmowania wniosków o azyl. Ma to ułatwić wypychanie nielegalnych migrantów starających się przedostać do Unii bez łamania prawa międzynarodowego. Swój udział ma mieć w tym wzmocniony aż do 10 tys. funkcjonariuszy Frontex.

1,2 tysięcy kilometrów muru na granicach Europy

Atmosfera w Brukseli zmieniła się po doświadczeniach z wielkiego kryzysu migracyjnego w 2015 r. Przyczynił się bardzo do wzrostu wpływów skrajnej prawicy, w tym w Niemczech, gdzie AfD jest teraz drugą partią w sondażach. Niewiele stolic chce więc powtarzać to doświadczenie. Tym bardziej że z powodu kryzysu gospodarczego, drożyzny czy zmian klimatycznych liczba potencjalnych imigrantów jest dziś znacznie większa niż siedem lat temu. Podczas gdy w 2015 r. Viktor Orbán wywołał szok, budując mur na granic z Serbią, dziś 1,2 tys. km granic Unii jest oddzielonych takim murem, w tym między Polską a Białorusią, Litwą a Białorusią czy Bułgarią a Turcją.

Czytaj więcej

Jarosław Kaczyński proponuje referendum. Migranci niemile widziani w Polsce?

Niektórzy zwracają jednak uwagę na ryzyko zarzutów o rasizm pod adresem unijnej polityki w sytuacji, gdy przyznała ona już 5 milionom Ukraińców prawo do stałego pobytu.

– To jest logika etniczna – mówi francuskiemu lewicowemu dziennikowi „Liberation” Patrick Weil z instytutu CNRS.

– Mam wciąż w uszach ich krzyki, ich płacz – pisze na Twitterze Nawal Soufi, mieszkająca na Sycylii działaczka organizacji pozarządowej, która zajmuje się wyłapywaniem apeli radiowych tonących statków z azylantami na Morzu Śródziemnym. To ona pierwsza odkryła rozgrywający się w nocy z wtorku na środę dramat. Relatywnie niewielki (25 metrów długości) kuter z nawet 750 osobami na pokładzie w ciągu 10–15 minut znalazł się pod wodą, gdy jego silnik stanął, a spanikowani ludzie przesunęli się na jedną burtę. To była głębia Kalipso na Morzu Jońskim, gdzie dno dzieli od powierzchni wody nawet 5 tysięcy metrów, najwięcej na Morzu Śródziemnym.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Społeczeństwo
Wietnam czeka na Władimira Putina. Wietnamczycy mówią, że dyktator jest ich idolem
Społeczeństwo
Sondaż: Wiadomo co Brytyjczycy myślą o imigrantach
Społeczeństwo
Grecka straż przybrzeżna wyrzuca migrantów za burtę?
Społeczeństwo
Chińskie pandy polecą do Australii. „Wysłannicy przyjaźni między krajami”
Akcje Specjalne
Naszym celem jest osiągnięcie 9 GW mocy OZE do 2030 roku
Społeczeństwo
W Kijowie odbył się pierwszy od wybuchu wojny Marsz Równości
Społeczeństwo
Euro 2024. Niemcy w euforii po zwycięskim meczu otwarcia