Jak ustaliła w ubiegłym tygodniu "Rzeczpospolita", Centralne Biuro Antykorupcyjne zabezpieczyło dokumentację programu grantowego „Szybka ścieżka”.
Zabezpieczenie dokumentacji z konkursu dotacyjnego Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, który wzbudził ostatnio wiele kontrowersji, to efekt decyzji ministra funduszy i polityki regionalnej Grzegorza Pudy o wszczęciu kontroli konkursu „Szybka ścieżka” w NCBR i zawiadomieniu CBA
Konkurs „Szybka ścieżka – Innowacje cyfrowe” z budżetem blisko 800 mln zł został ogłoszony w ubiegłym roku. Wątpliwości wywołały m.in. dwie największe dotacje – dla firmy 27-latka z Gdańska o wartości 55 mln zł i druga, 123 mln zł dla firmy z Białegostoku, skąd pochodzi wiceminister funduszy i rozwoju regionalnego Jacek Żalek. Jak ujawniła „Rz”, stracił on kontrolę nad NCBR, w tym odebrano mu pełnomocnictwa do decyzji personalnych. Zwolniona została również kojarzona z Żalkiem wicedyrektor instytucji Hanna Strykowska, która zaledwie w listopadzie objęła to stanowisko po konkursie.
Czytaj więcej
Centralne Biuro Antykorupcyjne zabezpieczyło dokumentację programu grantowego „Szybka ścieżka”.
W rozmowie z Radiem Zet prezes NIK Marian Banaś powiedział, że wpłynęło wiele wniosków o przeprowadzenie kontroli w NCBR.
- Aktualnie dokonujemy analizy materiału. W najbliższym czasie podejmiemy decyzję i na pewno (kontrola – red.) się odbędzie - zapowiedział Banaś.
Prezes NIK powiedział również, że prezes PKN Orlen Daniel Obajtek w czwartek zgłosił się do złożenia zeznań w związku z kontrolą, która jest prowadzona w Ministerstwie Aktywów Państwowych.
- Został wezwany w charakterze świadka. Był przesłuchiwany prawie 3 godziny. W sposób bardzo kulturalny wyjaśniał, o co go pytali kontrolerzy. Mamy obszerny materiał dot. działań MAP - powiedział Banaś.
Jednocześnie NIK nie ma zgody na przeprowadzenie kontroli w Orlenie.
- Myślę, że chodzi o wydatki w kwocie 3 mld złotych na usługi, promocję, konsultacje prawne, sponsoring - ocenił Banaś i dodał, że z ustaleń NIK wynika, że to rada nadzorcza Orlenu podjęła decyzję o niewpuszczaniu kontrolerów.
Banaś podkreślił, że obecna sytuacja jest wyjątkowa, bo do tej pory kontrolerzy nie mieli problemu z dostępem do spółek skarbu państwa.
- Mamy prawo do przeprowadzenia kontroli, a obywatele mają prawo wiedzieć, na co środki zostały wydane - powiedział.