Prowincja Puno na południu kraju, której stolica leży na wysokości 3,8 tys. metrów nad poziomem morza, ogłosiła w środę, że najwyżsi przedstawiciele państwa, w tym pełniące od 7 grudnia funkcję prezydent Dina Boluarte i premier Alberto Otarola są persona non grata: nie mają prawa wjazdu. To reakcja na brutalne starcie policji z manifestantami, które w poniedziałek kosztowały życie 18 osób. Jedną z nich okazał się funkcjonariusz sił porządkowych, którego ciało zostało spalone: sygnał, jak głęboka jest polaryzacja, która dzieli peruwiańskie społeczeństwo. Łącznie od początku kryzysu konstytucyjnego 7 grudnia zginęło blisko 50 Peruwiańczyków.
Wszystko zaczęło się, gdy dotychczasowy prezydent, Pedro Castillo, ogłosił rozwiązanie parlamentu, Sądu Najwyższego i innych, kluczowych instytucji państwa. Chciał przejąć całość władzy aby uprzedzić proces odsunięcie od władzy, jaki rozpoczęli przeciw niemu parlamentarzyści. Zarzucali mu korupcję.
Czytaj więcej
Policja użyła gazu łzawiącego, by rozproszyć demonstrantów próbujących dotrzeć do siedziby Kongresu (parlamentu) Peru w środę - informuje Reuters....
Castillo został jednak aresztowany przez policję a jego miejsce zajęła dotychczasowa prezydent, Dina Boluarte. Świat podzielił się, kto pozostaje legalnym przywódcą kraju. Rządzone przez lewicę Meksyk, Argentyna, Nikaragua czy Kuba zachowują lojalność Castillo: meksykański prezydenta Andres Manuel Lopez Obrador zaproponował nawet mu azyl, z co władze Peru wydaliły meksykańskiego ambasadora.
Jednak dla USA i UE, głową państwa jest teraz Boluarte.
W tle tego konfliktu rysuje się obawa w Ameryce Łacińskiej przed nieformalnymi zamachami stanu, które prowadzą do odsunięcia od władzy przywódców, często lewicowych. W niedzielę do próby zamachu stanu doszło w Brazylii. Jednak w przeszłości zamachy stany organizowała często armia, nieraz z udziałem CIA.
Castillo, nauczyciel z wiejskiej szkoły podstawowej w jednej z wiosek andyjskich, przedstawia się jako przedstawiciel najbiedniejszych, którzy chcą więcej sprawiedliwości społecznej. Jego hasłem wyborczym było „koniec nędzy w bogatym kraju”. W dramatycznym przemówieniu tuż przed aresztowaniem zarzucił kongresowi, że wypełnia polecenia wielkiego biznesu.
Peru, kraj o ludności porównywalnej z Polską, jest jednym z najbiedniejszych krajów Ameryki Łacińskiej. Poziom życia jest tu porównywalny z Egiptem czy Ukrainą przed wybuchem wojny niemal rok temu. Jednak polaryzacja dochodów pozostaje tu niepomiernie większa niż u naszego wschodniego sąsiada.