Reklama

40 dni po masakrze w Ołeniwce ONZ chce zacząć śledztwo

Misja śledcza Organizacji w ciągu kilku dni dotrze do miejsca, gdzie zamordowano ponad 50 ukraińskich jeńców.
40 dni po masakrze w Ołeniwce ONZ chce zacząć śledztwo

Foto: AFP

– Jest gotowa do działania – zapowiedziała zastępczyni sekretarza generalnego ONZ Rosemary DiCarlo.

Antonio Guterres mianował jej członków jeszcze 3 sierpnia, ale do tej pory nie udało im się dostać na miejsce z powodu przeszkód mnożonych przez rosyjskie władze.

Czytaj więcej

Dokument: Rosja łamie konwencje międzynarodowe w Ukrainie

Do masakry doszło w nocy 29 lipca. W barakach w pobliżu wioski Ołeniwka (na południowy zachód od Doniecka) w eksplozji zginęło nie mniej niż 50 ukraińskich jeńców wojennych, a 75–130 zostało rannych. Do tej pory Rosjanie, którzy ich więzili i zgodnie z międzynarodowym prawem byli za nich odpowiedzialni, nawet nie opublikowali pełnej listy ofiar. W spisie przekazanym przez nich jest tylko 48 nazwisk spośród prawdopodobnie 53 zabitych (liczba ofiar śmiertelnych też nie jest pewna). Nie wiadomo, co się stało z rannymi.

Na kilka dni przed eksplozją do baraków zwieziono ukraińskich jeńców z Mariupola, z pułku Azow. Wyselekcjonowano ich spośród ok. 2 tys. żołnierzy, którzy poddali się 17 maja w kombinacie Azowstal, po ponad dwóch miesiącach oblężenia. Pułk jest znienawidzony przez Kreml, bowiem składa się głównie z rosyjskojęzycznych mieszkańców wschodniej Ukrainy.

Reklama
Reklama

Po eksplozji Rosjanie natychmiast oskarżyli Ukraińców, że ci trafili obóz jeniecki rakietą HIMARS. Jednak na opublikowanych zdjęciach nie widać żadnego dołu po wybuchu ani też śladów po odłamkach pocisku wewnątrz baraku. Poza tym nikt ze strażników nie został nawet ranny.

Wewnątrz zrujnowanego budynku widać natomiast ślady wskazujące na eksplozję ładunków zapalających. Potwierdziła to analiza amerykańskiego Institute for the Study o War, choć uchylił się on od odpowiedzi, kto jest winien. Ukraiński wywiad wojskowy zaś twierdzi, że mordu dokonali rosyjscy najemnicy z grupy Wagner, ale bez wiedzy rosyjskiego Ministerstwa Obrony.

Mimo rozbieżności w łonie kremlowskich władz dzień po eksplozji rosyjska ambasada w Londynie opublikowała oficjalny wpis na Twitterze. „Zasługiwali na egzekucję, ale nie rozstrzelanie, lecz powieszenie, bo nie byli prawdziwymi żołnierzami. Zasłużyli na poniżającą śmierć” – napisali dyplomaci o spalonych żywcem żołnierzach Azowa.

Poddający się w maju obrońcy Azowstalu mieli znajdować się pod opieką Międzynarodowego Czerwonego Krzyża. Jednak przedstawiciele organizacji nawet nie zrobili pełnej listy idących do niewoli. Od tamtego czasu zaś szefostwo MCK tylko skarży się, że nie ma z nimi kontaktu. Ostatni raz przedstawiciele MCK lamentowali w zeszłym tygodniu.

Na miejsce zbrodni dopuszczono w połowie sierpnia jedynie rosyjskie media propagandowe oraz byłego amerykańskiego aktora Stevena Seagala. Mieszka on obecnie w pobliżu „szosy miliarderów” Rublowki na przedmieściach Moskwy.

Nie wiadomo, na jakiej podstawie szefostwo ONZ doszło do wniosku, że misja zostanie wreszcie wpuszczona do Ołeniwki. Nie ma informacji o rozmowach Antonio Guterresa z Rosjanami. Zresztą sekretarz generalny Organizacji uważany jest przez Kreml za „stronniczego i prozachodniego”.

Reklama
Reklama

Również nie wiadomo, co się dzieje na miejscu zbrodni, czy Rosjanie nie wyczyścili go lub po prostu nie zburzyli zniszczonego baraku. Jeńców przetrzymywano w budynku dawnych warsztatów więziennych.

Bez wątpienia Kreml będzie unikał wpuszczenia misji, powołując się na toczące się działania wojenne. Ale front przebiega kilkadziesiąt kilometrów od Ołeniwki, a aktywnie działania toczą się jeszcze dalej: w pobliżu Chersonia (na zachodnim brzegu Dniepru), donbaskiego Bachmutu i ostatnio Bałaklei.

Polityka
Bloomberg: Rekordowa liczba Amerykanów ubiega się o obywatelstwo Wielkiej Brytanii
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Polityka
Naloty na cele w Iranie. Światowi przywódcy boją się najgorszego
Polityka
Donald Trump nie wyklucza „przyjaznego przejęcia” Kuby
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Polityka
Sprawa Epsteina. Bill Clinton w Kongresie: Nie pomoże wam to, że po 24 latach bawię się w detektywa
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama