– Wysoko cenimy to, że nasz kraj ma wielu sojuszników, partnerów na różnych kontynentach. To państwa, które nie klękają przez tak zwanym hegemonem. Ich przywódcy okazują prawdziwie męski charakter i nie zginają karków – witał gości prezydent Władimir Putin.

Zgodnie z informacjami organizatorów w Forum Armia 2022 powinni wziąć udział przedstawiciele 42 krajów. Na miejscu okazało się, że być może jest ich 37, ale na pewno przyjechało 25 delegacji rządowych. Pozostałe oglądały tylko transmisje z wystawy.

Czytaj więcej

Rosja i Turcja podpisały umowę na drugą partię S-400? Sprzeczne doniesienia

Przytłaczająca większość gości pochodzi z Afryki, Azji i Ameryki Południowej; Europę reprezentują jedynie Białoruś i Węgry. Jednak to na kontynentach pozaeuropejskich Moskwa głównie sprzedaje swoją broń.

Czytaj więcej

Putin: Rosyjska broń wyprzedza zachodnią o dekady

Obecnie bardzo wiele państw afrykańskich (np. Angola) chce ją kupić, tym bardziej że Kreml oferuje dogodne kredyty. Jednak dołożyć do tego chce też zobowiązania polityczne, a przynajmniej zapewnienie sobie życzliwości w wojnie z Ukrainą i konflikcie z Zachodem. Moskwie bardzo zależy również na samych kontraktach zbrojeniowych, bowiem dochody z handlu bronią stanowią znaczną część jej handlu zagranicznego. „Spodziewane są umowy na miliardy dolarów” – przewidywał jeden z afrykańskich dziennikarzy.

Zachodni komentatorzy zaniepokoili się, że Rosja może wykorzystać Forum do dozbrojenia życzliwych sobie reżimów w takie rodzaje broni, których poprzednio nie sprzedawała za granicę. Ale goście zachowywali się wstrzemięźliwie, gdyż impreza odbywa się w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej, a ta pokazała zarówno słabość rosyjskiej armii, jak i nie najwyższą jakość jej uzbrojenia. Ostatnio pojawiły się informacje, że sama Rosja chce kupić artylerię w Korei Północnej. Z Forum informują jedynie, że Turcja kupiła kolejną partię systemów przeciwlotniczych S-400.

Inne kraje szukają teraz na rynkach tanich, ale nowoczesnych broni (np. dronów uderzeniowych), a tych Rosja nie ma. Sam Kreml podobno negocjuje kupno irańskich maszyn, które zresztą wystawiano na Forum (m.in. najnowszego Mojahera-6).

„Jeśli chodzi o rosyjską prezentację dronów, to nic tu nowego” – stwierdził anonimowo jeden z zachodnich analityków wojskowych, który był w podmoskiewskiej Kubince na wystawie uzbrojenia. Drony te nie najlepiej zaprezentowały się w Ukrainie.

W dodatku już pierwszego dnia rosyjski przemysł obronny zbłaźnił się na skalę światową. Na wystawie pokazano „psa-robota M-81” zwanego Fiodor, ubranego w strój ninja (widać było tylko oczy-kamery) i z granatnikiem przeciwpancernym RPG-26 przymocowanym na grzbiecie. Ale rosyjscy niezależni dziennikarze szybko ustalili, że jest to wyrób chińskiej firmy Unitree o nazwie G01, który można kupić na Aliexpress za równowartość 2,7–3,5 tys. dolarów. Tymczasem organizatorzy prezentowali go jako rosyjskie uzbrojenie warte ponad 16 tys. dolarów.

– Rosja to największy na świecie producent makiet sprzętu wojskowego – zauważył zjadliwie turecki analityk polityczny i wojskowy Turan Oguz.

– Dominującym przesłaniem Putina na Forum było to, że Rosja chce zaopatrywać Afrykę, Azję i Amerykę Łacińską w broń. Ale Putin raczej reklamuje tę używaną już w walkach niż przyszłe projekty – uważa brytyjski analityk Samuel Ramani. Co nie wróży sukcesów rosyjskiemu przywódcy.

Na razie z przewidywanych kontraktów tylko rosyjskie Ministerstwo Obrony podpisuje umowy z rosyjskimi firmami na dostawy sputników szpiegowskich, nowych rakiet balistycznych Sarmata czy systemów przeciwlotniczych S 500. Te ostatnie goście z zagranicy omijają, bowiem ukraińska armia udowodniła, że nie są zbyt dużo warte.

Spośród 1,5 tys. rosyjskich firm zbrojeniowych największe zdumienie wzbudziły wyroby „Czelabińskiego Zarządu Zakładów Karnych”. Na Forum zaprezentowano produkcję więźniów tamtejszych łagrów: żeliwne popiersia Putina, Stalina czy Berii po 200 dolarów za sztukę.