Wenezuela boryka się z potężnym kryzysem gospodarczym spowodowanym spadkiem cen ropy na światowych rynkach. W kraju brakuje podstawowych produktów - m.in. żywności i leków, a lokalna waluta, bolivar, doświadcza hiperinflacji, która w 2017 roku mogła osiągnąć nawet 2 tysiące procent (wenezuelski rząd od dawna nie podaje oficjalnych danych na temat inflacji).

Kraj znajduje się też w kryzysie politycznym - przez wiele miesięcy przeciwnicy władzy wychodzili na ulice domagając się rozpisania przedterminowych wyborów, opozycja zdobyła wcześniej większość w wenezuelskim parlamencie.

Prezydent Maduro nie zgodził się jednak na to i powołał nowy organ, Zgromadzenie Konstytucyjne, w skład którego weszli jedynie przedstawiciele władzy i który przejął funkcję parlamentu.

Maduro zapowiedział emisję nowej kryptowaluty w ubiegłym miesiącu. Ma to być sposób na ominięcie sankcji gospodarczych nałożonych na Caracas przez Waszyngton za prześladowania opozycji.

Jedna jednostka petro ma być warta tyle ile kosztuje jedna baryłka ropy (obecnie - 59,07 dolara - jak podaje Reuters). Łączna wartość wyemitowanej waluty ma wynieść 5,9 mld dolarów.

Maduro przekonuje, że nowa kryptowaluta ułatwi dostęp Wenezueli do dewiz. W telewizyjnym przemówieniu prezydent zapowiedział emisję 100 milionów jednostek petro. Wymiana petro ma być możliwa w wirtualnych kantorach (podobnie jak jest to np. z bitcoinem), ale ekonomiści mają wątpliwości, czy Caracas zdobędzie zaufanie inwestorów.