Rzecznik Praw Dziecka był pytany, czy kontaktował się ze Strażą Graniczną lub wizytował ośrodki dla uchodźców, by sprawdzić sytuację dzieci migrantów, którzy dostali się do Polski. - Jestem jednym z niewielu, który kilkakrotnie był na granicy - odparł Mikołaj Pawlak w RMF FM.

- Byłem zarówno u naszych dzieci chociażby w szkole w Kuźnicy, które z okien swojej szkoły 300 metrów dalej widziały bitwę - niektórzy mówią, że z Saracenami. I te dzieci odwiedziłem, mało kto je odwiedził - powiedział RPD. Dopytywany o wyrażenie "z Saracenami" odparł, że "taki jest pogląd na granicy".

- Ale też byłem w ośrodkach dla uchodźców, widziałem całe rodziny, które są w tych ośrodkach. Byłem w szpitalu, gdzie były dzieci przyjęte po porodzie na granicy. Wszystkie dzieci, które są na terytorium Polski są traktowane w sposób humanitarny, to mogę zapewnić. Widziałem na własne oczy i sprawdziłem dokumenty - mówił Rzecznik Praw Dziecka.

Czytaj więcej

Szykuje się pierwszy proces przemytników imigrantów z Białorusi

Dopytywany o "wątek Saracenów" stwierdził, iż przekazał pogląd, jaki jest na granicy z Białorusią wśród mieszkańców. Mówił o "relacjach ludzi, którzy słyszeli huk, krzyk i bitwę 300 m od ich domów i dzieci, które były w tym czasie w szkole". Zastrzegł, iż nie powiedział, że to dzieci z Kuźnicy użyły słów o "Saracenach".

Rzecznik Praw Dziecka był też pytany o edukację dzieci migrantów. - Dzieci, które czekają z rodzicami na status uchodźców są w ośrodkach i tam jest kształcenie - widziałem biblioteki, komputery. Tam przyjeżdżają nauczyciele, psychologowie - to się dzieje chociażby w Białymstoku - zadeklarował.

Mikołaj Pawlak dodał, że dzieci, które już mają status uchodźcy chodzą "do zwykłych szkół". - O tym były moje apele rownież dotyczące przyjmowania do rodzin zastępczych i do tego, żeby te dzieci były również do szkół polskich przyjmowane - mówił.