W 2020 roku w Polsce było najwięcej zgonów od czasu II wojny światowej. Liczba ofiar Covid-19 przekroczyła ponad 80,7 tys. i rośnie. Nie widać strategii rządu na walkę z pandemią i nie wykorzystano szansy na porozumienie z polityczną konkurencją.

Na spotkanie marszałek Sejmu z opozycją ws. pandemii nie przyszedł minister zdrowia, a Elżbieta Witek nie przedstawiła projektu ustawy ws. obostrzeń. Wciąż nie pojawił się projekt umożliwiający pracodawcy dostęp do informacji, czy pracownik jest zaszczepiony.

Czytaj więcej

Andrzej Malinowski: Dziady i dziadostwo

Z naszych rozmów wynika, że poza Konfederacją przepisy te zyskałaby aprobatę większości parlamentarnej. PiS projektu jednak nie przedstawia, z obawy przed oporem głośnej grupki antyszczepionkowców w partii. Władza chce wprowadzić obostrzenia rękami opozycji i boi się stracić poparcie, dlatego szuka innych odpowiedzialnych. Akcji szczepień też nie widać, więc może minister Michał Dworczyk nie powinien być dłużej koordynatorem rządu ds. szczepień. Ma zbyt dużo problemów własnych, by być wiarygodną twarzą akcji obywatelskiej.

PiS uważa, że większym problemem politycznym niż pandemia jest inflacja. Ceny rosną najszybciej od 20 lat. Rząd chce pokazać, że coś robi, więc wprowadza tarczę antyinflacyjną. Czy to pomoże? Jak przekonują eksperci ekonomiczni, ceny i tak będą rosnąć, ale wolniej, a efekt tarczy będzie krótkotrwały. Wkrótce rozgorzeje dyskusja na temat cen gazu. Za podwyżki władza będzie chciała obarczyć spółki prywatne, żeby oddalić odpowiedzialność od PGNiG i zawartych przez państwo umów z dostawcami gazu.

Czytaj więcej

Sondaż. Czym powinien zająć się rząd? Polacy: Inflacją, nie sądami

PiS chce tworzyć wrażenie, że broni portfeli Polaków, tymczasem duże firmy już dokonały symulacji po wprowadzeniu Polskiego Ładu, z jednej z nich wynika, że lepiej zarabiający pracownicy stracą równowartość jednej pensji rocznie.

Wielkim problemem jest też kryzys na granicy polsko-białoruskiej. Gdy bez udziału Polski przedstawiciele UE zaczęli kontaktować się z Rosją, w akcję dyplomatyczną włączył się polski rząd, który dotychczas nie chciał pomocy międzynarodowej. Premier Morawiecki w sześć dni odwiedził 11 państw. PiS wie, że UE i NATO muszą zażegnać kryzys, więc buduje przekonanie, że owocem aktywności dyplomatycznej premiera będzie spokój na granicy.

Problemy rozsadzają też PiS od środka. Wiceminister sportu Łukasz Mezja, który chwalił się, że na nim „wisi rząd", ma problemy z wiarygodnością finansową i etyczną. Koledzy z rządu, np. Marcin Przydacz, mówią nawet, że wiceministra wcale nie znają. PiS podkreśla, że Mejza do Sejmu wszedł z list PSL, ale nie wspomina, że członkiem tej partii nie był, a jego wątpliwa działalność rozpoczęła się, gdy zaczął wspierać władzę. A to raczej nie koniec informacji o aktywności tego polityka.

PiS próbuje rozmywać odpowiedzialność i współdzielić ją z opozycją. Beata Szydło, będąc premierem, mówiła, że za to, co się dzieje w państwie, odpowiedzialność ponosi władza. Warto o tym pamiętać, słuchając każdego dnia przygnębiających statystyk znad granicy czy informacji o kolejnych pandemicznych zgonach oraz niewydolności ochrony zdrowia. „Wina Tuska" dzisiaj już nie przejdzie.