4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 31.01.2026 07:59 Publikacja: 24.10.2025 14:20
Podobno nawet najbardziej zaangażowany z zaangażowanych, czyli Maciej Stuhr, który jest zresztą mniej więcej w moim wieku, przestał obserwować i komentować politykę. Nie dziwię się jego rozczarowaniu polskim życiem publicznym, bo czuję to samo.
Foto: PAP/Krzystof Ćwik
Władza udaje, że rządzi. Kryzys finansowy nadchodzi wielkimi krokami. Media są w dużej mierze partyjne. Polska piłka nożna chyli się ku upadkowi, ale za to w modzie męskiej królują koszmarne fryzury na czeskiego piłkarza i wąsy. Prawda, że podobieństw między końcówką lat 80. a rokiem 2025 jest całkiem sporo?
Dekadę sprzed przełomu pamiętam całkiem dobrze. Maturę zdawałem w roku 1989. Ba, załapałem się nawet na wizyty SB w liceum i rozmowy w Rejonowym Urzędzie Spraw Wewnętrznych, choć to jest raczej historia na książkę niż felieton. Zresztą zacząłem ją już pisać i może za jakiś czas ktoś z Państwa zechce to przeczytać. A zatem pamiętam czasy sprzed ustrojowej transformacji nieźle, ale jedno wciąż pozostaje dla mnie zagadką: jak wtedy godziliśmy to, co prywatne, z tym, co publiczne? Przecież ludzie żyli zupełnie normalnie. Nastolatkowie chodzili do szkoły, ich rodzice do pracy, może nie wszystko było dostępne w sklepach, ale naprawdę nie pamiętam, żeby ktoś nie miał co jeść. A jeździłem wtedy bardzo dużo po Polsce, od Bieszczadów po Świnoujście, bo za granicę jeździć się nie dało. Owszem, było szarawo na ulicach, tyle że nikt tego nie zauważał, bo żyliśmy tak od zawsze. No i do tego kwitło życie towarzyskie. Mało kto miał telefon, w telewizji nie bardzo było co oglądać, egzotyczne wojaże nie wchodziły w rachubę, więc ludzie się nieustannie odwiedzali. Często bez zapowiedzi, co dziś się już nie zdarza.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas