– To niemożliwe, bo posiedzenia Sejmu są krótkie, a na niemal wszystkich z nich jestem obecny i zabieram głos – mówi Krzysztof Bosak z Konfederacji. Twierdzi, że umieszczenie go na czołowym miejscu sejmowej listy wagarowiczów to „jakiś przypadek".
Czytaj także:
Posłowie wagarowicze twierdzą, że byli obecni
Takie zestawienie tworzy Kancelaria Sejmu. Bazuje na przepisach regulaminu izby, które przewidują, że marszałek zarządza obniżenie uposażenia poselskiego i diety za każdy dzień nieusprawiedliwionej nieobecności na posiedzeniu Sejmu lub za niewzięcie w danym dniu udziału w więcej niż w jednej piątej głosowań. Sankcja wynosi jedną trzydziestą uposażenia i diety. Po ostatniej podwyżce pensji posłów jest to 561 zł. Wcześniej 351 zł.
Tyle dni posiedzeń Sejmu do maja opuścił Krzysztof Bosak
Do maja Sejm, w tej kadencji, obradował łącznie przez 70 dni
Statystyki za tę kadencję sięgają do maja, a Bosak opuścił 17 dni (na ok. 70). Na drugim miejscu są szef Kukiz'15 Paweł Kukiz oraz Robert Winnicki z Konfederacji, którzy mają po 8 dni nieusprawiedliwionych nieobecności. Kolejne miejsca z siedmioma nieobecnościami zajmują Agnieszka Ścigaj (Polskie Sprawy) oraz trzech polityków Konfederacji: Krzysztof Tuduj, Jakub Kulesza i Konrad Berkowicz.
Kancelaria Sejmu prowadzi też statystyki utrąconych dniówek za nieobecność na posiedzeniach komisji. Tu czołowa stawka wygląda tak: Krzysztof Tuduj (10 nieusprawiedliwionych dni) oraz Andrzej Sośnierz z Polskich Spraw i Jacek Tomczak z PSL (po 8 dni).
Czytaj więcej
Sesje Sejmu ograniczono do minimum, bo PiS nie potrzebuje polityków opozycji na co dzień. Ale niektórzy i tak wagarują.
Paweł Kukiz tłumaczy swoje nieobecności na posiedzeniach Sejmu innymi obowiązkami i zaznacza, że dla zasady nie składa usprawiedliwień motywowanych „innymi obowiązkami poselskimi". Jest pod tym względem wyjątkiem, bo większość posłów wagarowiczów twierdzi, że umieszczenie ich na liście to pomyłka.
– Czasami zdarzyło mi się nie podpisać na liście, ale za każdym razem składałem usprawiedliwienie – przekonuje Jakub Kulesza. Z kolei od Jacka Tomczaka słyszymy, że pewnie on albo jego współpracownicy zrobili błąd w wysyłaniu usprawiedliwień. A Bosak dodaje, że prawdopodobnie sejmowi urzędnicy nie odnotowali jego obecności.
Były marszałek Sejmu, a obecnie senator Marek Borowski mówi, że usprawiedliwić jest się łatwo, więc lista wagarowiczów może być myląca. Zaznacza, że dlatego warto zestawić ją z inną, dotyczącą procentowego udziału w głosowaniach. Tutaj spośród posłów, którzy są w Sejmie od pierwszego dnia kadencji, najgorzej wypada Tomasz Lenz z KO. Krzysztof Bosak jest na niej drugi.