Sejmowa Komisja Regulaminowa, która opiniowała wczoraj projekt przyszłorocznego budżetu Kancelarii Prezydenta, nie dokonała w nim żadnych zmian. Nie oznacza to jednak, że Lech Kaczyński może być spokojny o plan swoich przyszłorocznych wydatków. Jeszcze przed posiedzeniem komisji politycy PO mówili, że bez cięć w Pałacu Prezydenckim się nie obędzie. – To nie koniec. Będziecie jeszcze musieli przejść przez Komisję Finansów – tak ponaddwugodzinną dyskusję podsumował szef komisji Jerzy Budnik z PO. W ten sposób dał do zrozumienia prezydenckiemu ministrowi Robertowi Drabie, że choć budżet przyjęto bez zmian, one się jednak pojawią.

Nieoficjalnie bowiem wiadomo, że w PO zapadła decyzja, iż przyszłoroczny budżet głowy państwa zostanie ograniczony. W Platformie mówiło się o tym zresztą od dawna. Istniał nawet plan, by był to straszak na prezydenta, gdyby ten chciał utrudniać życie rządowi.

W kuluarach politycy rządzącej partii dawali do zrozumienia, że skoro oszczędności nastąpią u premiera, a także w Sejmie oraz w Senacie, nie ma powodu, by ich nie było i u głowy państwa.

Wczoraj minister Draba miał tego przedsmak. Posłowie wypytywali go o 3,9-proc. wzrost wydatków. Kancelaria Prezydenta chce mieć bowiem do dyspozycji w 2008 r. 167,7 mln zł. Zaplanowano 17-proc. wzrost wydatków kancelarii na inwestycje, 40-proc. wzrost środków na podróże krajowe, 7-proc. na zagraniczne i powiększenie o ponad 13 proc. budżetu prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego.– Czy prezydent musi wraz z delegacją spać podczas podróży zagranicznych w najdroższych hotelach? – dopytywała się Krystyna Skowrońska z PO. – To czysto polityczne zaczepki. A gdzie prezydent ma spać, gdy jest za granicą? W dziadowskiej studenckiej bursie? – ostro bronił Kancelarii Prezydenta Marek Suski z PiS.– Jeśli nastąpi zamach na pieniądze prezydenta, będziemy walczyć, bo dla nas to sprawa prestiżowa – mówi „Rz“ Wojciech Jasiński z PiS. – Nie wolno ograniczać wydatków głowy państwa. Nawet AWS podczas największych sporów politycznych nie zabrała Aleksandrowi Kwaśniewskiemu ani złotówki. Mam nadzieję, że także obecna koalicja wykaże się odrobiną przyzwoitości.

Minister Draba zapewniał, że plan wydatków jest skrojony tak oszczędnie, iż cięcia nie wchodzą w grę. – Jeśli budżet zostanie przykrojony, to będziemy musieli zrezygnować z jakichś niezbędnych remontów czy komputeryzacji – przekonywał posłów.

Być może dlatego właśnie Komisja Regulaminowa rozstrzygnięcia co do cięć w prezydenckich wydatkach zostawiła wczoraj Komisji Finansów. Krystyna Skowrońska, która pracuje w obu komisjach, nie chciała powiedzieć, o ile może ostatecznie zostać okrojony budżet głowy państwa. – Na pewno będzie to na tyle rozsądne, by nikt nam nie zarzucił dyskryminacji prezydenta – deklaruje, dając do zrozumienia, że do cięć wydatków dojdzie.

Cięcia będą na tyle rozsądne, by nikt nie zarzucił nam dyskryminacji prezydenta - Krystyna Skowrońska, Platforma Obywatelska