Urzędująca od niecałych pięciu miesięcy prezydent Gruzji Salome Zurabiszwili była we wtorek i środę z wizytą w Warszawie, dokładnie w 10. rocznicę powołania do życia przez UE Partnerstwa Wschodniego, które miało przybliżyć do Unii sześć państw postradzieckich. Wśród nich najaktywniejsze są Gruzja i Ukraina (i uważające się za prymusów).
Główne pytanie brzmi, czy Partnerstwo Wschodnie, powstałe z inicjatywy Polski i Szwecji, to jest coś zamiast członkostwa w Unii, jakaś nagroda pocieszenia dla tych, których historia i geografia pozostawiła na zawsze poza Zachodem, czy etap, który trzeba do niej przejść.