Rzeczpospolita: Według ostatnich badań największe poparcie na południu oraz wschodzie Ukrainy mają politycy niegdyś związani z Janukowyczem. Dlaczego mieszkańcy tamtych regionów wciąż wierzą ludziom zbiegłego prezydenta?
Wołodymyr Fesenko: Cieszą się znacznym poparciem, ale nie na takim poziomie, którym niegdyś mogła się pochwalić Partia Regionów. Mieszkańcy tamtych części kraju uważają polityków związanych z Majdanem za obcych. Dlatego głosują na tych, których dobrze znają i którzy cokolwiek zrobili dla ich regionu. Czyli na biznesmenów związanych m.in. z Blokiem Opozycyjnym, który zrzesza byłych członków partii Janukowycza. Wschód Ukrainy zawsze się różnił od zachodu, tamtejsi mieszkańcy mają zupełnie inne spojrzenie na świat, inne poglądy i styl życia.
Czy różnica wciąż polega na tym, że zachodnia Ukraina chce integrować się z Europą, a wschodnia z Rosją?
To nadal jest aktualne, ponieważ regiony te mają różne doświadczenie historyczne. Co prawda liczba osób, które opowiadają się za integracją z Rosją na wschodzie Ukrainy, znacząco maleje. Większość osób rozczarowała się polityką Janukowycza, nie zaufała jednak ludziom z Majdanu. Żadna z ukraińskich partii nie mówi, że jest prorosyjska. To nie jest już popularne w tej części kraju, to wręcz niebezpieczne.
Nietrudno się chyba domyślić, w czyich interesach działa partia, która sprzeciwia się wstąpieniu Ukrainy do Unii Europejskiej i NATO.
Sprawa jest bardziej skomplikowana. Niektórzy członkowie Bloku Opozycyjnego działają w interesach najbogatszego Ukraińca Rinata Achmetowa, inni w interesie oligarchy Dmytro Firtasza. Ukraińska polityka opiera się na układach. Byli współpracownicy Janukowycza na wszelkie sposoby dążą do odzyskania władzy w kraju. Integracja z Unią Europejską lub NATO jest dla nich sprawą drugorzędną.
Czy te ugrupowania mają szansę na odzyskanie władzy?
Graniczyłoby to z cudem. Nawet gdyby osiągnęli jakiś znaczący wynik w wyborach parlamentarnych, nie znaleźliby koalicjanta w Radzie Najwyższej. Po aneksji Krymu i utracie części Donbasu ugrupowania te straciły kilka milionów wyborców. Rewanż nie jest możliwy, choć oni nie przestają w to wierzyć.
Ale Ukraińcy nie popierają również prezydenta Poroszenki.
Biorąc pod uwagę to, że poparcie dla rządu Arsenija Jaceniuka waha się na poziomie 1 proc., wynik prezydenta nie jest aż tak zły. Wielu Ukraińców przestało wierzyć politykom.