Tak uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach uwzględniając skargę podatnika, któremu fiskus odmówił prawa do tzw. ulgi mieszkaniowej.

We wniosku o interpretację mężczyzna wyjaśnił, że ożenił się w styczniu 1987 r. W połowie marca 2007 r. otrzymał z żoną w darowiźnie działkę z domem jednorodzinnym, która weszła do majątku małżeńskiego.

Czytaj więcej

Polski Ład 2.0: ulga na dzieci - warunki, limity, ograniczenia

Małżeństwo jednak nie przetrwało próby czasu. W 2015 r. sąd prawomocnie rozwiązał je przez separację. Pięć lat później sąd zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami dokonał zaś podziału majątku dorobkowego byłych małżonków. W konsekwencji wyłącznym właścicielem dom z działką o wartości 470 tys. zł został mąż, a mieszkanie spółdzielcze warte 145 tys. zł zostało przyznane jego byłej żonie. Mężczyzna wyjaśnił, że żeby wyrównać dysproporcję między przyznanym majątkiem sąd zobowiązał go do spłaty żony, która miała wynosić ok. 146 tys. zł. W tej sytuacji był zmuszony sprzedać budynek gospodarczy kupiony w 2016 r. już po ustaniu wspólności majątkowej. Ponieważ jednak odpłatne zbycie tej nieruchomości miało miejsce przed upływem pięciu lat od końca roku nabycia. Co do zasady w grę wchodził więc PIT. Dlatego podatnik wystąpił o potwierdzenie, że spłata byłej żony to wydatek na własne cele mieszkaniowe, który zgodnie z art. 21 ust. 1 pkt 131 ustawy o PIT jest premiowany zwolnieniem przy opodatkowanej sprzedaży nieruchomości.

Fiskus prawa do preferencji się jednak nie dopatrzył. Przypomniał, że wszelkiego rodzaju ulgi czy zwolnienia są odstępstwem od konstytucyjnej zasady równości i powszechności opodatkowania. Są one przywilejami, z których podatnik ma prawo, a nie obowiązek skorzystania. Dlatego trzeba je interpretować ściśle. Fiskus nie kwestionował, że orzeczenie separacji powoduje powstanie między małżonkami rozdzielności majątkowej i co do zasady ma takie same skutki ja rozwód. Niemniej jego zdaniem za wydatek poniesiony na własny cel mieszkaniowy, jakim jest nabycie budynku mieszkalnego, nie można uznać spłaty na rzecz byłego małżonka w związku z dokonaniem podziału majątku w zamian za udział we własności nieruchomości, które znajdowało się wcześniej we wspólności majątkowej małżeńskiej.

Spłata na rzecz byłego małżonka jest wydatkiem dokonanym z tytułu podziału majątku wspólnego małżonków w wyniku ustania małżeńskiej wspólności. I nie stanowi wydatku na nabycie nieruchomości, której dotyczy podział majątku dorobkowego, bo do nabycia, w momencie podziału, zdaniem urzędników nie doszło.

Podatnik zaskarżył interpretację, a WSA nie zostawił suchej nitki na wykładni fiskusa. Zauważył, że dopóki nie jest wydane prawomocne postanowienie sądu przyznające wyłączną własność jednemu z małżonków, pomiędzy nimi następuje jedynie zmiana sposobu władztwa nad nieruchomością z współwłasności łącznej na współwłasność ułamkową. Dopiero na skutek orzeczenia dochodzi nabycia nieruchomości przez jednego z nich. I zdaniem WSA spłata orzeczona w takim orzeczeniu powinna być utożsamiana z wydatkiem na własne cele mieszkaniowe.

Sąd zauważył, że celem spornego zwolnienia jest wspieranie podatników chcących zaspokoić swoje potrzeby mieszkaniowe. Za taką zaś należy uznać spłatę byłego małżonka wynikającą z orzeczenia sądu powszechnego przyznającego wyłączną własność nieruchomości w zamian za nią. W spornej sprawie jednym z koronnych argumentów fiskusa była uchwała NSA (II FPS 2/17) w dotycząca wdowców, z której wynika, że jeśli podatnik mieszkanie nabył w ramach współwłasności małżeńskiej, to nie mógł go ponownie nabyć w następstwie spłaty. Ale WSA nie miał wątpliwości, że ocena NSA nie koreluje ze sporną sprawą i w ogóle nie można jej mechanicznie przenosić na inne przypadki. Sąd uznał wręcz, że takie działanie fiskus z pominięciem celowości ustanowienia zwolnienia stanowiłoby próbę jego zawężenia. Wyrok nie jest prawomocny.

Sygn. akt I SA/Gl 814/22