Reklama

Łatanie Polskiego Ładu schowane pod Tarczą Antyputinowską

PIT spadnie do 12 proc., przedsiębiorcy odliczą część składki zdrowotnej. Szykuje się kolejna rewolucja w rozliczeniach.
Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej

Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej

Foto: PAP/Paweł Supernak

Po niecałych trzech miesiącach działania Polskiego Ładu rząd postanowił go diametralnie zmienić. Przedstawił 30-stronicowy projekt nowelizacji i zapewnił, że kolejna reforma będzie korzystna dla wszystkich podatników.

Najważniejsza zmiana to obniżka PIT z 17 do 12 proc. Skorzystają z niej ci, którzy są na skali (także przedsiębiorcy) i zarabiają do 120 tys. zł rocznie.

Druga nowość: ulga na składkę zdrowotną. Przedsiębiorcy na liniowym PIT zaliczą ją do firmowych kosztów albo odliczą od dochodu (do 8,7 tys. zł rocznie). Ryczałtowcy odpiszą połowę od przychodu.

Trzecia zmiana: likwidacja skomplikowanej ulgi dla klasy średniej. – Nikt przez to nie straci, będzie można zastosować rozliczenie z ulgą, jeśli okaże się korzystniejsze – zapewnia Ministerstwo Finansów.

Czytaj więcej:

Podatki Obniżka podatku do 12 proc., ulga na składkę zdrowotną

Pro

Czytaj więcej

Rząd zapowiada obniżkę podatków. Jest symulacja kto i ile zyska
Reklama
Reklama

Nowelizacja przywraca też możliwość wspólnego rozliczenia z samotnie wychowywanym dzieckiem. Zmiany mają wejść 1 lipca. – Korzystne dla podatników rozwiązania będzie można jednak zastosować przy rozliczaniu całego roku – mówi Marek Gadacz, doradca podatkowy w Andersen Tax & Legal.

Eksperci pozytywnie oceniają nowelizację. – Dla wielu oznacza zmniejszenie obciążeń podatkowo-składkowych, które wzrosły w wyniku wprowadzenia Polskiego Ładu – mówi Przemysław Pruszyński z Konfederacji Lewiatan.

Jest jednak też druga strona medalu. – Przez ostatnie miesiące włożyliśmy wiele wysiłku we wdrażanie w firmach Polskiego Ładu. Teraz okazuje się, że wszystko trzeba znowu zmieniać. To ogrom pracy i dodatkowe koszty – mówi Magdalena Michałowska ze Stowarzyszenia Współpracujących Biur Rachunkowych.

A co na to ekonomiści? Podkreślają, że obniżka podatków oznacza wzmocnienie popytu konsumpcyjnego, jednak w tym przypadku nie pobudzi to dynamiki PKB. A raczej tylko doleje oliwy do ognia i tak już przecież wysokiej inflacji. W konsekwencji bank centralny będzie musiał prawdopodobnie jeszcze bardziej podnieść stopy procentowe.

Można też spodziewać się pogłębienia dziury w publicznej kasie, i to w znaczącym stopniu.

Premier Morawiecki mówił w czwartek o kosztach rzędu 15 mld zł i deficycie w finansach państwa na ok. 0,5 proc. PKB. Z oceny skutków regulacji wynika jednak, że ujemne saldo tych propozycji to 6,8 mld zł za ten rok i 23,8 mld zł za 2023 r. po uwzględnieniu rekompensat dla samorządów.

Reklama
Reklama

– Polska gospodarka nie potrzebuje obecnie krótkookresowej stymulacji popytu, opłacanej kolejnym zwiększeniem nierównowagi fiskalnej – zaznacza Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu. I podkreśla, że efekt nowych rządowych reform to totalny chaos w polityce makroekonomicznej.

Czytaj więcej

Tomasz Pietryga: Pożegnanie z Polskim Ładem

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Umarł ład, niech żyje premier

Czytaj więcej

Piotr Skwirowski: Pół kroku wstecz, ale chaos zostaje
Podatki
Urzędnicy skarbówki interesują się wracającymi do Polski. Co sprawdzają?
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Nieruchomości
Jedna działka, jedna wuzetka? Ministerstwo zabrało głos
W sądzie i w urzędzie
Trzy nowe funkcje w mObywatelu. Chodzi o dowody i paszporty
Prawo w Polsce
Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy. Studenci zostaną młodszymi asystentami sędziego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama