Reklama

Rymkiewicz, Tokarczuk, Twardoch. Kto wart mieszkania na Zamku

Zbliżające się stulecie Bitwy Warszawskiej i ponowna lektura reportażu „Na probostwie w Wyszkowie" Stefana Żeromskiego prowokują do pytania, czy mamy dziś pisarza tak mocnego jak on i politycznie bezstronnego.
Stefan Żeromski (1864–1925) w 1919 r., niedługo przed napisaniem „Na probostwie w Wyszkowie”

Stefan Żeromski (1864–1925) w 1919 r., niedługo przed napisaniem „Na probostwie w Wyszkowie”

Foto: Getty Images

Reklama

Pandemia pokrzyżowała plany spektakularnych obchodów stulecia Bitwy Warszawskiej. Ale koronawirus sprawił, że częściej czytamy, a w bezpośrednim kontakcie z książkami łatwiej o refleksję niż w zgiełku rekonstrukcji działań wojennych, jakie zorganizowano by 15 sierpnia, wiek po odparciu ataku bolszewików na Warszawę.

Wielu pisarzy brało udział w pospolitym ruszeniu, ale tylko jeden zaangażowany w wydarzenia 1920 roku cieszył się takim autorytetem jak Stefan Żeromski, o którym wybitny historyk literatury polskiej Artur Hutnikiewicz napisał, że „już od samego początku swojej twórczości bywał zestawiany z »wieszczami«, przypisywano mu podobne atrybuty". Nikt inny nie znał też prywatnie protagonistów po dwóch stronach konfliktu militarnego i ideowego – zarówno Józefa Piłsudskiego, jak i Juliana Marchlewskiego oraz Feliksa Kohna, którzy chcieli zainstalować w Warszawie sowiecki rząd.

Pozostało jeszcze 95% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama