Reklama

Tomasz P. Terlikowski. Życie na Marsie? Czemu nie!

Lądowanie amerykańskiego łazika na Marsie rozpaliło emocje. „A co byś powiedział, gdyby okazało się, że tam też jest życie?" – to pytanie usłyszałem kilka razy. „Nie zachwiałoby to twoją wiarą?" – dopytywali moi dobrzy znajomi, często deklarujący swój agnostycyzm. I wyrażali zdumienie, gdy odpowiadałem, że w najmniejszym stopniu, bo kwestia życia lub jego braku na Marsie, tak jak w całej przestrzeni kosmicznej, w ogóle nie wchodzi w zakres prawd wiary. To sprawa obojętna z perspektywy teologicznej i religijnej.
Tomasz P. Terlikowski. Życie na Marsie? Czemu nie!

Foto: AFP

Jeśli chodzi bowiem o prawdy wiary związane z kosmosem, to jest ich zaledwie kilka. Po pierwsze, wierzymy, że jest on stworzony (paradoksalnie, na co wskazywał św. Tomasz, nie musi to oznaczać, że ma początek, ale tę prawdę uzupełnia akurat Objawienie, które nakazuje nam wierzyć, że świat nie tylko jest stworzony, ale ma również swój początek, co oznacza, że nie jest wieczny), po drugie – co wynika z pierwszego – że skoro jest stworzony, to istnieje jego Stwórca. Jak doszło do stworzenia, jakie procesy zachodziły, jak wygląda wszechświat, czy poza Ziemią istnieją światy, w których pojawiło się jakiekolwiek życie, a może nawet życie inteligentne, to nie jest przedmiot wiary, lecz wiedzy. Tym, co działo się w pierwszych sekundach po „wielkim wybuchu", zajmują się fizycy, a teorie na temat tego, co było przed nim, to także domena kosmologii teoretycznej czy fizyki z inklinacjami filozoficznymi, a nie teologii czy nawet filozofii religii.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama