Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:
- codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
- pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Midia Raqqa (z lewej), szefowa YPJ, omawia sytuację na froncie z weteranką i nowicjuszką. Fot. Frederic Lafargue
– Mam na imię Zilan. Mam 20 lat – mówi sympatyczna dziewczyna siedząca na materacu ustawionym pod odrapaną ścianą. Jej czarne, niezbyt długie włosy wystają spod zimowej czapki. Ubrana jest w moro, na które narzucony jest ciemnoszary polar i granatowa kurtka przeciwdeszczowa. Wygląda, jakby była na obozie harcerskim. – Jestem z Qamiszlo. W YPJ jestem od trzech lat, jestem snajperką.
YPJ (Yekineyen Parastina Jin, czyli Kobiece Oddziały Obrony) to żeńskie oddziały samoobrony syryjskich Kurdów. Powstały razem z YPG, ich męskim odpowiednikiem, przed trzema laty, gdy zaczęła się wojna domowa w Syrii. Kobiece wojsko to wyjątek w regionie, w którym kobiety mają niewiele praw. W Państwie Islamskim, z którym Kurdowie prowadzą krwawe walki, rola kobiet w działaniach zbrojnych może najwyżej przyjąć formę tzw. dżihadu al-nikah, czyli świadczenia usług seksualnych walczącym mężczyznom. Mogą też wysadzić się w powietrze. Ale w Rożawie wszystko jest inaczej.
Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)
Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji: