4 zł tygodniowo przez rok !
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
Aktualizacja: 01.02.2026 13:42 Publikacja: 25.07.2025 06:00
Juliusz Machulski na planie filmu „Vinci2”
Foto: Adam Golec
Trzy lata temu, kiedy byłem jurorem na krakowskim festiwalu, podszedł do mnie młody człowiek i spytał, czy nie wrócę do „Vinci”. Powiedział, że jest producentem i chętnie wsparłby taką produkcję. Wymigałem się, tłumacząc, że po rozwiązaniu państwowego studia Zebra nie mam już producenckiej mocy sprawczej, a przede wszystkim nie mam pomysłu na ciąg dalszy. Ale rok później dyrektor warszawskiej WFDiF Zbyszek Domagalski powiedział mi: „Moi studenci żałują, że nie ma dalszego ciągu „Vinci”. I dodał: „Ja bym ci to wyprodukował”. Zacząłem myśleć o scenariuszu, Zbyszek szukał koproducentów i inwestorów. Nie mieliśmy zbyt wielu chętnych z otwartymi kieszeniami. Komisja ekspercka Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej odesłała nasz projekt do poprawek, co było trochę niestosowne. Scenariusz jest tylko obietnicą, a film powstaje na planie. Trzeba wziąć pod uwagę, kto go będzie robił, kto ma w nim grać. Niestety, wielu ekspertów PISF-u nie ma takiej wyobraźni.
Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.
Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.
Kliknij i poznaj szczegóły oferty
W „Limpopo” każdy z graczy zostaje groźnym zielonym gadem…
Dostajemy doświadczenie świata, w którym role ofiar i strażników zmieniają się szybciej niż w kalejdoskopie.
Potrzebujemy nowego podejścia do pracy, które pozwoli nam działać skuteczniej, ale bez wyniszczającego tempa.
Nawet najbardziej szokujące sceny, które mogą wydawać się nieprawdopodobne, mają swoje potwierdzenie w rzeczywis...
„Niektórych rzeczy nie da się odzyskać”, a skoro tak, to najwyższa pora ruszyć do przodu.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas