Reklama

Spiskowa puszka pandory

Śmieszą mnie ludzie, którzy z pozycji oświeconych odrzucają wszystkie teorie spiskowe. Ma to udowodnić ich wyższość nad „ciemnym ludem". Problem w tym, że spiski istnieją. Jeśli ktoś nie wierzy, niech przyjrzy się choćby biografii Lenina. Przywódca bolszewików naprawdę zawiązał sprzysiężenie z agentami pruskiego wywiadu, by obalić carat.
Spiskowa puszka pandory

Foto: materiały prasowe

Oczywiście, większość spisków jest tworem imaginacji wyznawców konspiracjonizmu, ale jakże to jest barwne! Dlatego Hollywood, który rozumie, na czym można zarobić, tworzy dziesiątki własnych teorii.

W naszej popkulturze spiski pojawiają się rzadko. Tym bardziej cieszy, że Mariusz Staniszewski na takim właśnie koncepcie oparł swój „Kartel". Kryminalny debiut znanego dziennikarza jest ze wszech miar udany. Rzecz dobrze się czyta, zwroty akcji są zaskakujące, a tempo szybkie. Bez tego nie ma dobrej literatury sensacyjnej, ale żeby naprawdę zaabsorbować czytelnika bombardowanego setkami fabuł, trzeba zaproponować coś jeszcze. W przypadku powieści Staniszewskiego jest to właśnie bardzo interesująca, piętrowa teoria spiskowa. A w zasadzie dwie.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama