Reklama

Space gender opera

Powieść „Selkis" Gaja Grzegorzewska upozowała na space operę, ale obecny w niej kosmos możliwy jest do odegrania w byle mieście na Ziemi. Istnieje wprawdzie flota Układu, ale zaraz znika, bo rozwalają ją Obcy, którzy zresztą występują tylko wirtualnie. Po opisie, jakich dopuścili się zniszczeń, znikają. Ze statku na statek wchodzi się jak do pokoju, furda tam wirusy czy bakterie. Statki przypominają zmodyfikowane łajby z XIX w.: mostek kapitański, paki do przewiezienia. Planety handlowe to wypisz wymaluj ziemskie porty z ich tawernami, w których marynarze oddają się piciu i chędożeniu.
Space gender opera

Foto: materiały prasowe

Jeszcze gorzej jest z tytułowym stworem, samicą rasy Scorp, człekokształtną, z ogonem, wzorowaną ni to na kocie, ni to na Obcym z „Ósmego pasażera Nostromo". Jej drugorzędne cechy płciowe opisano szczegółowo, podobnie jak akty erotyczne pomiędzy nią a robotem o mentalności człowieka. Ciężkie doświadczenia Selkis z przeszłości i teraźniejszości, zły szyper, który egzekwuje obowiązki małżeńskie (tak, ożenił się ze Scorpem), niechciana ciąża i dobrodziejstwo aborcji będącej wyzwoleniem od znienawidzonego pomiotu zbyt natrętnie kojarzą się z feministycznym ideolo, by był to przypadek.

4 zł tygodniowo przez rok!

Wybierz roczny dostęp RP.PL i zyskaj dostęp do The New York Times!

Oferta dotyczy subskrypcji rocznej autoodnawialnej. Możesz anulować subskrypcję w dowolnym momencie.

Kliknij i poznaj szczegóły.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama