Reklama

Dominik Zdort o symbolach Powstania w popkulturze

Przed kilkoma laty odwiedziliśmy z dziećmi warszawski park Żeromskiego, gdzie właśnie odbywała się gra terenowa poświęcona Powstaniu Warszawskiemu.

Aktualizacja: 06.08.2016 10:29 Publikacja: 06.08.2016 00:01

Dominik Zdort

Dominik Zdort

Foto: Fotorzepa, Waldemar Kompała

Dostaliśmy mapę z punktami kontrolnymi. W jednym dzieci musiały zaśpiewać powstańczą piosenkę, w innym uczestniczyć w pracach powstańczego szpitala, w jeszcze innym mogły się zapoznać z bronią, której używali powstańcy. A na koniec, w nagrodę, były biało-czerwone opaski.

Pamiętam, jak zadowoleni szliśmy potem przez Warszawę do domu z tymi opaskami przypiętymi do rękawów. Nie dlatego, że czuliśmy się jak powstańcy, nie dlatego, że byliśmy pewni, że sami poszlibyśmy do walki, gdyby była taka potrzeba – ale dlatego, że po zdarzeniach tego dnia byliśmy jeszcze bardziej dumni z naszych dziadków i pradziadków, którzy sprostali takiemu wyzwaniu.

Wspominam to rzecz jasna dlatego, że przy okazji niedawnych obchodów Sierpnia '44 rozgorzał spór, jak bardzo symbole powstańcze można wykorzystywać w popkulturze. Kiedy wypada chodzić w koszulce z kotwicą Polski Walczącej, a kiedy można założyć T-shirt z biało-czerwoną opaską na ramieniu.

W tym sporze środowiska prawicowo-patriotyczne (wiem, wiem, to termin umowny) opowiedziały się za możliwością korzystania z powstańczej symboliki, a kręgi lewicowo-liberalne (zgoda, to także uproszczenie) wytoczyły najcięższe działa, aby przekonać, że współczesnej młodzieży biało-czerwonych opasek nosić nie wypada.

Przypomnijmy: ci ostatni przez lata narzekali, że polski patriotyzm jest taki smutny, taki napuszony i pozbawiony luzu. Że wyraża się tylko w apelach poległych, patriotycznych pieśniach i nadętych przemowach. Dziś ich marzenia się spełniły, patriotyzm zszedł na poziom popkultury. Idąc głównymi ulicami w centrum Warszawy, raz po raz można się natknąć na młodych ludzi noszących „odzież patriotyczną", w internecie mnożą się sklepy, w których można kupić tego typu stroje. A jednak przeciwnicy koturnowego patriotyzmu wcale nie są z tego zadowoleni, wręcz przeciwnie: są przerażeni.

Reklama
Reklama

Nie sposób oprzeć się wrażeniu, że wcale nie chodziło im o to, żeby patriotyzm patetyczny zastąpić patriotyzmem swobodnym, ale o to, że w ogóle patriotyzm im się nie podoba. Stąd też atak na powstańcze opaski. I atak na samo słowo „niepodległość".

Czasem rewolucyjny zapał komentatorów przekracza granice śmieszności. Jeden z nich parę dni temu skrytykował przedstawiciela rządu za to, iż powiedział on, że „wszyscy powstańcy walczyli o niepodległość". I zaraz zganił owego ministra za to, że „nie wspomniał o demokratycznych celach AK". Czytając to, czekałem na kolejne zdanie, w którym komentator napisałby, że celem Powstania Warszawskiego było powołanie Trybunału Konstytucyjnego...

Ja rozumiem, że niektórym teraz wszystko się z jednym kojarzy. Ale sugerowanie, że powstańcy warszawscy niekoniecznie walczyli o niepodległość ojczyzny, a raczej byli „bojownikami o wolność i demokrację" (jak ich nazywano w czasach PRL), to już nawet nie manipulacja. To kompromitacja.

PLUS MINUS

Prenumerata sobotniego wydania „Rzeczpospolitej":

prenumerata.rp.pl/plusminus

tel. 800 12 01 95

Plus Minus
Jak długo potrwa wojna z Ukrainą? W Rosji prawie każdy uważa tak samo
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Plus Minus
Biograf twórcy Nvidii: Jensen Huang rozgryzł kod Trumpa, manipuluje nim
Plus Minus
W imaginarium fanów Brauna jako Polska nie jesteśmy pełnoprawnym graczem
Plus Minus
Profesor Zbigniew Wójcik. Typowy naukowiec, płomienny publicysta
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama