Reklama

Styczniowe żniwo

Przeciwnicy powstania uważają za coś oczywistego, że unikając zrywów, nadal bylibyśmy Polakami, tylko Polakami sprytnymi, którzy nie walą głową w mur. Czy aby na pewno?
Styczniowe żniwo

Foto: Plus Minus, Mirosław Owczarek MO Mirosław Owczarek

Powstanie Styczniowe żyje w naszej zbiorowej pamięci w niewielu obrazach. Parę scen retrospekcji w serialu „Nad Niemnem" z połowy lat 80., ekranizacja „Wiernej rzeki" z 1983 roku, wreszcie obraz Juliusza Machulskiego „Szwadron" – i to bodaj wszystko. Przedwojenne naiwne filmy raczej nie działają na naszą wyobraźnię. Nawet Stanisław Wyspiański, który poświęcił zrywowi 1831 roku wspaniałą „Noc listopadową", powstańców styczniowych zignorował. Może dlatego, że nie sposób porównywać wspaniałych mundurów podchorążych, którzy wyszli dumnie na ulice Warszawy, rzucając wyzwanie carowi, z szarzyzną strojów bohaterów 1863 roku.

Pozostało jeszcze 96% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama