Reklama
Rozwiń
Reklama

Hitman: Znaleźć, zaplanować, zabić

To zawsze była kontrowersyjna gra. I trudno, żeby taką nie była – w końcu opowiada o płatnym mordercy. Człowieku, który ma za zadanie przenikać do starannie strzeżonych miejsc i pozbawiać życia wskazane osoby. Truje, podrzyna gardła, traktuje ofiary kwasem albo garotą. Podejrzewam, że to właśnie tematyka przyczyniła się do sukcesu „Hitmana". I to sporego, bo pomimo dwójki w tytule jest to już część siódma tej cenionej serii.
Hitman: Znaleźć, zaplanować, zabić

Foto: materiały prasowe

Jej popularność wynika z jeszcze jednej rzeczy. Otóż nie jest to zwykła strzelanina, w której wystarczy przedrzeć się przez kilka długich korytarzy, a potem sięgnąć po broń i zastrzelić wskazanego oprycha. Nie, tu się naprawdę kombinuje. Pokazuje to jedna z pierwszych misji „Hitmana 2", która toczy się na torze wyścigowym w Miami. Już na wejściu bohater jest dokładnie sprawdzany. Nie ma szans wnieść jakiejkolwiek broni, wokół roi się od przypadkowych ludzi, potencjalnych świadków zdarzenia, a cel znajduje się w strefie dla VIP, do której nie da się wejść bez specjalnego zaproszenia.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama