Reklama

Dlaczego PiS nie potrafi budzić współczucia?

Paweł Lisicki

Paweł Lisicki

Foto: Fotorzepa

Przeczytałem „Politykę” i się wzruszyłem. Polały się łzy me rzewne, po policzkach brykały, po brodzie spływały. Nareszcie. Wyblakłe nieco wąsate sumienie polskiego dziennikarstwa i niedoszły dziennikarz XX-lecia wspólnie znaleźli dla mnie miejsce w „Gazecie Wyborczej”. Bóg zapłać.

Niezwykła to zaiste sytuacja. Z jednej strony Jarosław Kaczyński w czambuł wyklina i od hiperoportunistów wyzywa – pardon, zapomniałem, że w ustach prezesa PiS na wyzwiska miejsca nie ma, sama prawda i rzeczywistość z nich spływa; z drugiej Michnik z Żakowskim rozgrzeszenia udzielają. A wszystko z jednego powodu: z mojego braku wiary w to, że pod Smoleńskiem doszło do zamachu. Sceptycyzm ów, szczery, prawdziwy, niewymuszony, a jeśli ktoś trud by sobie zadał, konsekwentny, w takie dziwne mnie tarapaty, widzę, zaplątał.

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama