Reklama

Polska wspólnota honoru

Z okresu komunizmu wyszliśmy jako naród niepogodzeni co do tego, co jest dobrem, a co złem. W takich warunkach bardzo trudno sformułować spójną koncepcję interesu narodowego - mówi prof. Andrzej Nowak

Aktualizacja: 28.03.2015 11:34 Publikacja: 28.03.2015 00:01

Idea narodu politycznego okazała się skutecznym spoiwem ludzi różnych stanów, wyznań i języków. Na obrazie „Konstytucja 3 Maja” Jana Matejki wiwatują szlachcic, szewc i Żyd.

Foto: Wikipedia

Rz: Idea interesu narodowego od dawna ma wielu krytyków. Kolejne pokolenia intelektualistów zastanawiały się, czy państwo narodowe to odpowiedni sposób na organizację społeczeństwa i czy powinno ono definiować swoje interesy narodowe...

Zmasowana krytyka pojęcia narodu ostatnio nieco przycichła. Jeszcze do niedawna powszechnie twierdzono, że naród to wymysł epoki industrializacji, że przed XIX wiekiem nie było żadnych narodów, a jeśli potem się pojawiły, to wyłącznie jako ideologiczny konstrukt: „wspólnota wyobrażona". Mówiono, że skoro ta epoka się skończyła, to niebawem także sztucznie wykreowane narody znikną. Dziś jednak trendy w naukach społecznych wyraźnie się odwracają. Szwajcarski historyk Caspar Hirschi niedawno opublikował swoją kapitalną analizę narodów jako „wspólnot honoru" wytworzonych w Europie już u schyłku średniowiecza i upowszechnionych przez pierwszych humanistów. Ta koncepcja wydaje się doskonałym kluczem do zrozumienia narodu, trwałości jego więzi, także dzisiaj. Idea narodu została stworzona przez myślicieli włoskich, francuskich, niemieckich. A także polskich takich jak Jan Łaski, Maciej z Miechowa. I oczywiście przed nimi wszystkimi mistrz Wincenty zwany Kadłubkiem.

Kiedy pojawiła się polska wspólnota honoru?

Na pewno jedną z najstarszych wspólnot, której istnienia nie sposób kwestionować, jest wspólnota żydowska. Ze średniowiecza zaś pochodzi włoska wspólnota honoru, która później rywalizowała już z francuską czy niemiecką. Nasi przodkowie włączyli się w tę debatę w XV wieku, od czasów Stanisława ze Skarbimierza i Pawła Włodkowica, potem Jana Długosza. W Polsce już w XIII i XIV wieku mamy wiele niedających się podważyć świadectw historycznych o istnieniu tożsamości narodowej nie tylko na poziomie elit, ale nawet na poziomie chłopów. Reakcja na masową kolonizację na prawie niemieckim dowodzi, że takie poczucie tożsamości istniało w rzeczywistości. Zwracają na to uwagę także ci historycy, których trudno podejrzewać o szczególną sympatię do nacjonalizmu, jak Karol Modzelewski czy Aleksander Gieysztor. Wyrzućmy więc na śmietnik historii tezę, że naród jest konstruktem nowoczesności. Narody mają dużo starszą historię i są znacznie mocniej zakorzenione, niż chcieliby tego niektórzy bardzo przeceniani historycy czy teoretycy nauk społecznych.

Pozostało jeszcze 86% artykułu

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
Ksiądz pedofil wykorzystywał Monikę jak tylko mógł. Zmowa milczenia i zaniedbania biskupów
Plus Minus
„Źródło czerni”: Polska w ciemnościach
Plus Minus
„Cartaventura: Lhasa”: Wyprawa po kartach
Plus Minus
„Jay Kelly”: Ostatnia gwiazda kina
Plus Minus
„Wysokie i niskie tony”: Bracia z różnych światów
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama