Lidia K. założyła małą gastronomiczną firmę, w której została członkiem jednoosobowego zarządu, a jednocześnie prezesem. Wkrótce rozpoczęły się jej nieobecności w firmie. Początkowo wiązały się ze stanem zdrowia jej córki, a potem ona sama zaszła w ciążę i musiała zrezygnować z prowadzenia spółki.
W tym czasie sprawami firmy zajmował się jej pełnomocnik, który regulował wszelkie należności podatkowe oraz składki do ZUS. Okazało się jednak, że firma wpadła w kłopoty finansowe i przestała opłacać składki od wynagrodzeń pracowników.
ZUS wystąpił więc do Lidii K. o zapłatę tych należności, a wynosiły prawie 40 tys. zł. Jako podstawę jej odpowiedzialności wskazał art. 31 [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=184677]ustawy o systemie ubezpieczeń społecznych[/link] oraz art. 116 ust. 1 [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=176376]ordynacji podatkowej[/link], które mówią, że za zaległości spółki odpowiadają całym swoim majątkiem członkowie jej zarządu, jeśli we właściwym czasie nie zgłosili wniosku o ogłoszenie upadłości.
Lidia K. złożyła sprawę do sądu, powołując się na art. 116 ust. 2 ordynacji, który mówi, że członek zarządu nie ponosi odpowiedzialności, gdy niezgłoszenie wniosku o upadłość nastąpiło bez jego winy. A ona ze względu na chorobę córki nie mogła zajmować się spółką, więc ustanowiła pełnomocnika. Od grudnia 2002 r. była zaś na zwolnieniu i urlopie macierzyńskim. Nie uczestniczyła w prowadzeniu przedsiębiorstwa, nie może więc ponosić związanej z tym odpowiedzialności. Jej zdaniem odpowiedzialność za zaległości w okresie jej ciąży ponosił więc pełnomocnik. Te, które powstały wcześniej, gdy opiekowała się córką, już uregulowała.
Zarówno sąd okręgowy, jak i apelacyjny uznały że w tym przypadku nie ma znaczenia, kiedy powstał obowiązek zgłoszenia upadłości firmy. Od momentu gdy zaszła w ciążę i przeszła w związku z tym na zwolnienie, nie ponosi ona odpowiedzialności za zadłużenie spółki. Sądy uwzględniły więc odwołanie Lidii K. od decyzji ZUS nakazujących zapłatę zaległych składek.
Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego [b](sygn I UK 39/08)[/b], który na rozprawie [b]2 października 2008 r.[/b] stwierdził, że powinna zostać ponownie rozpatrzona pod kątem tego, kiedy trzeba było zgłosić wniosek o upadłość firmy. Od tego bowiem jest uzależnione rozstrzygnięcie. SN nie zgodził się z orzeczeniami sądów, które rozpatrywały tę sprawę, że samo przejście na zwolnienie związane z ciążą zdejmowało z niej odpowiedzialność za zaległe składki.
Wynika z tego, że [b]gdyby okoliczności wskazujące na konieczność zgłoszenia upadłości spółki powstały przed grudniem 2002 r., nim musiała zrezygnować z pracy ze względu na ciążę, ponosiłaby odpowiedzialność za zaległości składkowe spółki[/b]. To że w spółce, jeszcze przed tym, gdy zaszła w ciążę, działał pełnomocnik, nie ma żadnego znaczenia, gdyż na podstawie art. 95 ust 2 [link=http://aktyprawne.rp.pl/aktyprawne/akty/akt.spr?id=70928]kodeksu cywilnego[/link] mocodawca ponosi odpowiedzialność za jego działania i zaniechania.
[b]Gdyby zaś konieczność zgłoszenia upadłości powstała później, gdy była już na zwolnieniu i nie mogła angażować się w sprawy firmy bez ryzyka utraty zasiłku chorobowego i macierzyńskiego, nie ponosiłaby już odpowiedzialności za składki.[/b]