Szwedzcy obywatele mają prawo występować o nowy paszport niezależnie od tego, ile razy go zgubili. Niektórzy jednak zgłaszają utratę paszportu nawet kilka razy w miesiącu. Liczba meldunków o zagubionych dokumentach podróży dramatycznie wzrasta, podobnie jak nielegalny handel paszportami. Rząd chce proceder ukrócić.
Sytuacja jest poważna. Rocznie ulatnia się jak kamfora tysiące szwedzkich paszportów. Tylko w ubiegłym roku policja otrzymała 60 tysięcy zgłoszeń o kradzieży lub zagubieniu dokumentów.
Według danych krajowej policji kryminalnej w niekontrolowanym obiegu znajduje się w tej chwili 177 tysięcy szwedzkich dokumentów, które de facto bynajmniej nie zaginęły. Zmieniły tylko właściciela. Istnieją dowody, że na rynku oryginalnych dokumentów najczęstszym atrybutem przemytników imigrantów i zorganizowanych grup przestępczych są właśnie paszporty wydane w Szwecji. Zdaniem policji dokumenty te mogą być także nielegalnie wykorzystywane przez sprawców działań terrorystycznych. Frontex w swoim raporcie z ubiegłego roku relacjonuje, że w szwedzkie paszporty wyposażeni są często także syryjscy uchodźcy w drodze do Unii Europejskiej.
Turecka służba graniczna codziennie ma do czynienia z osobami, które próbują się dostać do państw strefy Schengen, legitymując się szwedzkimi paszportami. Lotnisko w Istambule to jeden z ważniejszych punktów dla imigrantów starających się dostać do Szwecji czy innego kraju Unii Europejskiej, by wystąpić o azyl. Wówczas dokument podróży urzędnikom okazuje osoba podobna do tej na zdjęciu w szwedzkim paszporcie. Nie trzeba wspominać, że nie chodzi tu o jego właściciela, tylko o osobę, która paszport kupiła od przemytnika imigrantów. Cena za pożądany obiekt handlu dochodzi nawet do 80 tys. koron. O powodzeniu przedsięwzięcia świadczy fakt, że na podsztokholmskim lotnisku Arlanda nie ma tygodnia, by celnicy nie natrafili na imigrantów usiłujących się dostać do kraju na podstawie kupionych paszportów.
Rynek nielegalnie używanych szwedzkich paszportów rośnie wraz z liczbą imigrantów, którzy ubiegają się o azyl w Szwecji.
Paszporty są dostępne, bo tutejsza legislacja dotycząca zaginionych dokumentów należy do jednej z najbardziej liberalnych w Unii. Nawet Szwed, który przy wypełnianiu nowego wniosku o paszport twierdzi, że dokument zaginął mu po raz 20. w ciągu krótkiego okresu, nie jest narażany na jakiekolwiek restrykcje. W Finlandii np. w podobnych przypadkach praktykuje się przesłuchiwanie delikwenta.
Składanie wniosku o nowy dokument podróży to bowiem prawo, które obejmuje wszystkich mieszkańców kraju. Policja nie może przesłuchiwać kogoś tylko dlatego, że tej osobie wielokrotnie gdzieś się zawieruszył paszport. Muszą istnieć ku temu inne powody niż zakrawające na obsesję gubienie wartościowych dokumentów podróży.
Teraz w policji podnoszą się głosy, by ci, którzy zagubili paszport trzy razy, za czwartym byli wzywani na przesłuchanie. By jednak ograniczyć notoryczne występowanie o dokumenty, potrzebna będzie zmiana prawa.
Policja zamierza też zbadać częstotliwość trafiania szwedzkich paszportów w ręce przemytników imigrantów. Chce także wysunąć propozycje, jak zastopować wykorzystywanie paszportów w działalności przestępczej.
Minister sprawiedliwości Beatrice Ask przyznaje, że wyrobienie nowego paszportu jest łatwe. Szwecja bowiem nie zbiurokratyzowała procesu jego otrzymania. Minister ocenia jednak, że poczyniono już starania, by ograniczyć nielegalny handel. Z tego względu trudno jej zrozumieć, dlaczego Szwecja wyróżnia się jako kraj, w którym obywatele najczęściej na świecie nadużywają paszportów.
Antidotum na narastający problem minister dostrzega w biometrii paszportów, czyli zachowanych w czipach odciskach palców właścicieli dokumentów. Gdyby Szwecja zaczęła przeprowadzać biometryczne kontrole paszportów przy przekraczaniu granicy, wystarczyłoby to do powstrzymania nielegalnego nimi handlu. Czy wymagałoby to podobnych restrykcji w całej Unii? – pyta minister. I odpowiada: „Uważam, że ruszenie z kontrolą jest racjonalne, jeżeli szwedzkie paszporty stanowią obiekt nadużyć. Szwecja może dać tu dobry przykład innym państwom. Zastanawiam się tylko, jaki to będzie miało wpływ na współpracę w ramach strefy Schengen. Czy będą sprawdzani wszyscy, którzy przekroczą granice Szwecji, czy zadecyduje o tym wygląd? Precedens już niestety istnieje".
Anna Nowacka-Isaksson ze Sztokholmu. Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rz" w Szwecji