Koncepcja wysyłania batalionowych grup bojowych na wschodnią flankę oficjalnie została zaprezentowana podczas szczytu NATO na Stadionie Narodowym w Warszawie w 2016 r. W deklaracji po tamtym spotkaniu, liczącej 139 punktów w porównaniu z pięcioma punktami po szczycie w Hadze, ustanowiono „wysuniętą obecność w Estonii, na Łotwie, na Litwie i w Polsce, tak aby jednoznacznie zademonstrować całość naszych sił i środków obronnych oraz solidarność, determinację i zdolność państw sojuszniczych do działania poprzez natychmiastowe reagowanie na jakikolwiek objaw agresji”. I tak w Polsce dowództwo nad tymi żołnierzami przejęli Amerykanie, na Litwie Niemcy, na Łotwie Kanadyjczycy, a w Estonii Brytyjczycy. Każda z tych grup liczy po ok. tysiąc żołnierzy.
Czytaj więcej
Choć na szczycie NATO w Hadze wszystko kręciło się wokół prezydenta USA Donalda Trumpa, to strategicznym zwycięzcą zostali jednak Europejczycy.
W kolejnych latach ta sojusznicza obecność na wschodniej flance się zwiększała, obejmując m.in. Bułgarię i Rumunię – w tej drugiej ma od tego roku stacjonować cała francuska brygada (ok. 4 tys. żołnierzy). Z kolei jedna z niemieckich brygad ma być na stałe rozmieszczona na Litwie od 2027 r. W porównaniu z 2014 r., gdy Rosja rozpoczęła wojnę z Ukrainą, obecność wojsk sojuszniczych na wschodniej flance mocno wzrosła. Jednak nie licząc wojsk państw regionu, i tak oscyluje obecnie w przedziale 20–30 tys. żołnierzy, z czego większość stanowią Amerykanie.
NATO wzmacnia Finlandię
NATO wzmacnia Finlandię
Teraz ten proces wzmacniania wojskami sojuszniczymi wschodniej flanki NATO obejmie także Finlandię, która do Sojuszu Północnoatlantyckiego dołączyła dopiero w 2023 r. Przy okazji szczytu w Hadze ogłoszono, że Forward Land Forces (Wysunięte Siły Lądowe) będą stacjonować w regionach Rovaniemi i Sodankylä. Państwem ramowym ma być Szwecja, ale te siły mają tworzyć też wojskowi z Danii, Francji, Norwegii oraz Wielkiej Brytanii. Zaangażowana ma też być Islandia, która nie posiada własnych Sił Zbrojnych. FLF ma stworzyć możliwość szybkiego przyjęcia także większej liczby sojuszników w razie zagrożenia ze strony Rosji, ale także dodatkowo ma pełnić funkcję odstraszania. a także funkcję odstraszania
Czytaj więcej
Powinniśmy wykorzystać zamrożone środki finansowe Rosjan, by wzmocnić Ukrainę i jej przemysł obronny – mówi Pål Jonson, minister obrony Szwecji.
Warto pamiętać, że nie tylko Finowie zyskują na obecności w Sojuszu. To działa w dwie strony. Po tym jak Szwecja i Finlandia weszły do NATO, Sojusz zyskał co najmniej w dwóch wymiarach. Po pierwsze, Morze Bałtyckie stało się bardziej „natowskie”, a to nieco ułatwia obronę Estonii czy Łotwy i utrudnia działanie Rosjan. Po drugie, zarówno Finowie, jak i Szwedzi mają duże doświadczenie w działaniu w ekstremalnych warunkach pogodowych. - Gdy Szwecja dołączała do NATO, usłyszeliśmy, że mamy dwa główne zadania. Po pierwsze, chodzi o nasze unikalne zdolności do poruszania się i walczenia na dalekiej północy, w rejonie arktycznym, gdzie jest naprawdę zimno. Po drugie, Bałtyk – wyjaśniał Pål Jonson, minister obrony Szwecji, w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”.
Jak wygląda zagrożenie ze strony Rosji z perspektywy Finlandii? - Rosjanie zmieniają struktury i widzimy umiarkowane przygotowania, jeśli chodzi o budowę infrastruktury blisko naszych granic. To oznacza, że gdy tylko wojna na Ukrainie się zakończy, mogą tu przerzucać siły, które walczyły na Ukrainie, zwłaszcza wojska lądowe – mówił gen. Sami Nurmi w rozmowie z brytyjskim „Guardianem”.
Przezorny jak Fin
Czytaj więcej
W Finlandii wszelkie budynki mieszkalne i nie tylko powyżej 1,2 tys. m kw. powierzchni muszą mieć schrony. Obowiązek jego budowy spoczywa na firmie...
Jak wygląda zagrożenie ze strony Rosji z perspektywy Finlandii? - Rosjanie zmieniają struktury i widzimy umiarkowane przygotowania, jeśli chodzi o budowę infrastruktury blisko naszych granic. To oznacza, że gdy tylko wojna na Ukrainie się zakończy, mogą tu przerzucać siły, które walczyły na Ukrainie, zwłaszcza wojska lądowe – mówił gen. Sami Nurmi w rozmowie z brytyjskim „Guardianem”.
Jednak Finlandia, nauczona m.in. doświadczeniami z II wojny światowej i procesem „finlandyzacji”, swoją politykę bezpieczeństwa prowadzi od lat bardzo konsekwentnie i np. Polska ma się w tym obszarze czego uczyć. - My np. nie zawiesiliśmy poboru – jako sąsiad Rosji wiemy, że lepiej być gotowym, dzięki temu mamy wyszkolone rezerwy – mówił Jukka Salovaara, wiceminister spraw zagranicznych Finlandii, w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej”. - Wszelkie budynki mieszkalne, nie tylko te powyżej 1,2 tys. m2 powierzchni muszą mieć schrony. Obowiązek ich budowy spoczywa na firmie deweloperskiej – wyjaśniał urzędnik.
Warto przypomnieć, że to właśnie Finlandia ma najdłuższą granicę lądową z Rosją, wśród wszystkich członków NATO. Jej długość to ponad 1,3 tys. km.