Jeśli ktoś zastanawiał się, jaką pozycję zajmie nowo powołana Krajowa Rada Sądownictwa w obliczu systemowego chaosu, to po 100 dniach jej aktywności w nowym składzie, jest już jasne, iż nie zamierza zająć wobec ustawowego bezprawia pozycji konfrontacyjnej. A z pewnością nie będzie tego czynić konsekwentnie.

Ambiwalencja w podejściu do zasady praworządności staje się powoli cechą rozpoznawczą nowo powołanej KRS. Przynajmniej w znacznej części jej aktywności. A postawa ta stanowi konsekwencję swoistego sojuszu, jaki stowarzyszenie sędziów Iustitia zawarło z obecnym ministrem sprawiedliwości Waldemarem Żurkiem, ze szkodą dla odbudowy zniszczonego systemu sądownictwa, bowiem interes stowarzyszenia nie zawsze pokrywa się z interesem wymiaru sprawiedliwości.

Czytaj więcej

Zbigniew Kapiński: Jestem gotowy na spotkanie i współpracę z ministrem Żurkiem

Pierwsze posiedzenie KRS zwołał Zbigniew Kapiński, który jest neosędzią

Sam początek działalności Rady po jej ukonstytuowaniu się najlepiej oddaje rzeczoną dwuznaczność. Oto bowiem pierwsze posiedzenie Rady zwołał neosędzia Zbigniew Kapiński, któremu minister Żurek w wielu publicznych wypowiedziach odmawiał tytułu I prezesa SN, określając go jako osobę faktycznie wykonującą obowiązki I prezesa SN. Różnica jest istotna.

Ustawa o KRS expresis verbis w art. 20 ust. 1 stanowi jednoznacznie, iż pierwsze posiedzenie Rady zwołuje i prowadzi do momentu wyboru jej przewodniczącego właśnie I prezes SN, a nie osoba wykonująca obowiązki pierwszego prezesa. Wciąż obowiązująca w niezmienionym brzmieniu, mimo wielu zapowiedzi, ustawa z 8 grudnia 2017 r. o Sądzie Najwyższym, jakkolwiek wprowadza pojęcie sędziego wykonującego obowiązki I prezesa SN, to jednak jego kompetencje wyraźnie ogranicza wyłącznie do przeprowadzenia zgromadzenia wyborczego sędziów SN, mającego wyłonić kandydatów na I prezesa SN. Z całą pewnością rzeczonego uprawnienia nie można rozszerzać, niejako per analogiam, na możliwość zwołania i prowadzenia pierwszego posiedzenia KRS. Ustawa bowiem nie przyznaje takiej kompetencji sędziemu jedynie wykonującemu obowiązki I prezesa SN, a domniemywać jej na zasadzie wnioskowania rozszerzającego, w żaden sposób nie można.

Czytaj więcej

Nowy I Prezes Sądu Najwyższego zwołał posiedzenie KRS

Czy Zbigniew Kapiński jest I prezesem Sądu Najwyższego? I prezes to nie „wykonujący obowiązki I prezesa SN”

Wychodzi więc na to, że minister Żurek wraz z wybraną w kwietniu sędziowską częścią KRS wybiórczo, bo na chwilę, odłożyli na bok wymogi praworządności i poddali się woli jedynie wykonującego obowiązki I prezesa SN neosędziego Kapińskiego, w zakresie zwołania pierwszego posiedzenia Rady. By po ukonstytuowaniu się organów KRS, w tym przewodniczącego, znów nie uznawać Zbigniewa Kapińskiego za I prezesa SN. Ale kolejny raz wdarła się w ich poczynania niekonsekwencja, gdyż głosami członków sędziowskiej części Rady neosędzia SN został wybrany do zespołów przedmiotowych KRS, a przecież członkiem Rady jest z urzędu wyłącznie I prezes SN, a nie sędzia wykonujący jego obowiązki.

Wdzięczność za zwołanie pierwszego posiedzenia Rada okazała neosędziemu Kapińskiemu w ujmujący sposób, zapraszając go na organizowaną przez KRS 14 września 2026 r. konferencję z okazji 40-lecia działalności orzeczniczej TK, na którą się zresztą najpewniej taktycznie spóźnił, każąc na siebie czekać.

Cóż, tego dnia neosędzia Kapiński musiał bowiem obsłużyć konkurencyjną imprezę okolicznościową, organizowaną z tej samej okazji przez Bogdana Święczkowskiego w budynku sądu konstytucyjnego, a umiejętności bilokacji chwilowo jeszcze nie posiadł.

Czytaj więcej

Michał Romanowski: Sędzia Zbigniew Kapiński dobija Sąd Najwyższy

Minister sprawiedliwości po dwóch latach ogłasza wakaty na wyższe stanowiska sędziowskie

Opisywane korowody w postawie stanowiących większość sędziowskich członków KRS oraz ministra Żurka to zaledwie preludium. Ogłoszenie kilka tygodni temu wakatów na wyższe stanowiska sędziowskie, po ponad dwóch latach od wstrzymania konkursów, minister sprawiedliwości określił jako wręcz historyczne wydarzenie i kolejny krok na drodze ku odbudowie praworządności.

Bezsprzecznie Ministerstwu Sprawiedliwości, a zwłaszcza jego szefowi potrzebny jest sukces, choćby pozorny, by móc się nim pochwalić publicznie, w sytuacji trwającego już trzeci rok, i jak na razie bezskutecznego, usiłowania opanowania krytycznej sytuacji w sądach. Członkowie stowarzyszenia Iustitia stanowiący większość składu KRS, nie odmówili i tym razem pomocy byłemu koledze ze stowarzyszenia i 23 września 2026 r. Rada wydała pierwszą rekomendację awansową na wyższe stanowisko sędziowskie.

Jednakowoż należy zdawać sobie sprawę z tego, że wymogi prawne konkursów na wakaty sędziowskie, przewidują udział w procedurze Sądu Najwyższego. Zgodnie z art. 44 ust. 1 ustawy o KRS od uchwały Rady rekomendującej na stanowisko sędziowskie odwołanie przysługuje do Sądu Najwyższego. Natomiast po myśli art. 26 par. 1 pkt. 3 ustawy o Sądzie Najwyższym, sprawy dotyczące rozpoznania odwołań od uchwał rekomendacyjnych KRS zastrzeżone są do właściwości rzeczowej Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN. Zaskarżalność decyzji Rady w opisywanym przedmiocie zawsze była spora. Teraz z biegiem czasu można spodziewać się jeszcze większej, zważywszy na zdominowanie sędziowskiej większościowej części KRS przez przedstawicieli jednego stowarzyszenia i jego akolitów.

Czytaj więcej

Konkurencyjne obchody 40-lecia Trybunału Konstytucyjnego

Europejskie trybunały: Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych SN nie jest sądem

Trybunał Sprawiedliwości UE w Luksemburgu w dwóch wyrokach: z 21 grudnia 2021, C-718/21, oraz z 4 września 2025 r., C-225/22, stwierdził, że Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest sądem. Co więcej, w tym ostatnim rozstrzygnięciu wprost wskazano, iż „wyroki” tego niesądu należy uznawać za nieistniejące. Możliwość skierowania rekomendacji Rady do prezydenta, by ten wręczył sędziowską nominację pokrywającą wakat, dotyczy tylko prawomocnych uchwał KRS.

Tymczasem kandydaci na stanowiska sędziowskie, którzy nie uzyskają rekomendacji KRS, chcąc ją poddać kontroli, pozbawieni będą realnej możliwości jej zaskarżenia do sądu w rozumieniu art. 45 konstytucji, albowiem IKNiSP, jako się rzekło, wymogów, o których mowa w tym przepisie nie spełnia.

Zatem tak minister sprawiedliwości, ogłaszając wakaty na stanowiska sędziowskie, jak i KRS, przeprowadzając konkursy w tym przedmiocie, działają z pełną świadomością braku możliwości sądowej kontroli uchwał rekomendacyjnych Rady, przez sąd ustanowiony ustawą.

Co ciekawe, w jednej z pierwszych uchwał KRS z 18 czerwca 2026 r. podjętych na wstępie działalności w nowym składzie wybrzmiało, iż Rada będzie czuwała nad zapewnieniem skutecznej realizacji prawa do sądu, czyli w pełni będzie się stosowała do orzecznictwa TSUE oraz ETPC.

Czytaj więcej

Waldemar Żurek: To my ogrywamy prezydenta, tylko metodami zgodnymi z prawem

Jak Krajowa Rada Sądownictwa zamierza zapewnić sędziom prawo do sądu?

Z publicznych wypowiedzi członków KRS wynika, iż Rada nie uznaje Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych za sąd ustanowiony ustawą (prawo.pl z 18 września 2026 r. „Nowa KRS wycofała 7 wniosków z TK, 81 sędziom pozwala nadal orzekać”). Zasadne wydają się w tej pełnej niekonsekwencji i paradoksów postawie następujące pytania: jak Rada zamierza realizować w swej działalności wynikające z obowiązującej ustawy o KRS prawo do zaskarżenia jej uchwał? Jak Rada zamierza zapewnić sędziom prawo do sądu? Przecież jeśli KRS nie będzie przekazywała odwołań do SN, to jej uchwały nie staną się prawomocne, a tym samym konkursy nie będą rozstrzygnięte.

Nawet gdyby odwołania od uchwał zostały przez KRS skierowane do rozpoznania w innych izbach SN, to oczywiste jest, że zakończą swój byt w IKNISP, po myśli wzmiankowanego już art. 26 ust. 1 pkt. 3 ustawy o Sądzie Najwyższym.

Nie bez znaczenia pozostaje również to, iż minister sprawiedliwości wciąż grozi neosędziom SN pozwami regresowymi za działalność orzeczniczą generującą odszkodowania zasądzane przez Trybunał w Strasburgu. A Rada ewentualnie kierując odwołania do SN, rozpoznawane ostatecznie przez IKNISP, sama dawałaby podstawę pod przyszłe odszkodowania z uwagi na naruszenie prawa do sądu w rozumieniu art. 6 konwencji. Z kolei nie przekazując kwestionowanych przez sędziów uchwał, również narazi się na zarzut naruszenia prawa do sądu, nie realizując możliwości skutecznego kwestionowania jej decyzji przez sąd.

Czytaj więcej

143 uchwały w 100 dni. KRS podliczyła, co udało się zdziałać „po latach stagnacji”

Opisywana sytuacja pokazuje jak w soczewce, iż epizodyczne, punktowe, przywracanie praworządności wyłącznie dla propagandowego zysku nigdy nie przywróci stabilności systemowi prawnemu. Wielokrotnie wyrażałem już wątpliwości związane z rozpoczęciem konkursów na wyższe stanowiska sędziowskie, w sytuacji braku kompleksowego działania zmierzającego do restytucji dotkniętych bezprawiem SN, sądów powszechnych i TK. Jednakże potrzeba wsparcia aktualnego ministra sprawiedliwości przez część środowiska sędziowskiego, skupionego głównie wokół stowarzyszenia Iustitia, była silniejsza. Szybko jednak okazało się, iż tzw. plan B na KRS w istocie pozycjonuje Radę w technologicznym ciągu multiplikacji bezprawia. Chyba że od początku chodziło wyłącznie o to, by wybrać KRS w nowym „naszym” składzie, ogłosić cenny propagandowo sukces, a potem odebrać polityczną premię, bez względu na brak możliwości efektywnego, to jest zgodnego z prawem działania Rady.

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Krzyków