Tomasz Pietryga: Zabójca na wolności. Sąd Najwyższy daje wątpliwą lekcję praworządności

Sędziowie, którzy postanowili wypuścić zabójcę z więzienia, by w imię praworządności dać gorzką lekcję społeczeństwu, mają zaburzone poczucie sprawiedliwości.

Publikacja: 01.07.2024 18:25

Zabójca skazany prawomocnie na 15 lat więzienia wyjdzie na wolność

Zabójca skazany prawomocnie na 15 lat więzienia wyjdzie na wolność

Foto: Adobe Stock

Izba Karna Sądu Najwyższego uchyliła wyrok skazujący na 15 lat więzienia zawodowego kierowcę za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Skazany z premedytacją doprowadził do wypadku, którego ofiarami było małżeństwo spod Nowego Tomyśla (mężczyzna nie przeżył).

SN uznał jednak, że skład sądu pierwszej instancji, który wydawał tamten wyrok, był nienależycie obsadzony, gdyż orzekał w nim tzw. neosędzia, czyli sędzia nominowany przez wybraną w politycznym trybie Krajową Radę Sądownictwa. Sędziowie SN pokazali w ten sposób, jak dotkliwe skutki wywołuje łamanie praworządności i utrzymywanie nielegalnego w ich perspektywie tworu, jakim jest KRS w obecnej obsadzie.

Czytaj więcej

Najważniejsze uchwały SN w postępowaniu cywilnym w roku 2023

SN wypuszcza zabójcę z więzienia. Wcześniej był problem z frankowiczami

Lekcja to rzeczywiście przykra. Dwa lata wcześniej, podobnej, chociaż mnie drastycznej, udzielili sędziowie Izby Cywilnej SN, blokując na dwa lata sprawę dziesiątek tysięcy tzw. frankowiczów. Z powodu wątpliwości związanych z praworządnością nie zajęli się wówczas sprawą kredytów frankowych, odsyłając sprawę do Trybunału Sprawiedliwości UE. Przez ten czas tysiące ludzi żyły w niepewności.

Lekcja z wypuszczeniem drogowego zabójcy działa jednak na wyobraźnię dużo silniej. To sygnał dany społeczeństwu: albo coś się zmieni, albo wkrótce takich zabójców na wolność może wyjść setki, a może i tysiące. Bo na praworządność nic nie poradzisz. Zegarmistrzowska skrupulatność moralna i prawna nie pozostawia nawet milimetra marginesu wątpliwości. Szkoda tylko, że do tej skrupulatności dwutorowo podchodzi jeden z sędziów, który wypuścił owego zabójcę na wolność. Był on bowiem nominowany w czasach PRL przez komunistyczną Radę Państwa. Co do jego niezawisłości nikt jednak nie ma wątpliwości. On nosi ją w sercu. A poza tym „było minęło” i „takie były czasy”.

Hipokryzja w Sądzie Najwyższym ma długą tradycję

Nasuwa się w takiej sytuacji pytanie, czy sędziowie Sądu Najwyższego definiują sprawiedliwość tak samo jak większość społeczeństwa. Na pewno w tej sprawie nie pokrywa się ona z jej powszechnym rozumieniem i to jest problem, bo takie orzecznicze happeningi mogą być destrukcyjne dla postrzegania całego sądownictwa.

A może kwestia sprawiedliwości nie ma znaczenia w obliczu praworządności? Wygląda to tak, jakby sędziowie SN orzekali z wysokiej katedry, a świat widziany przez nich z wysokości wygląda zupełniej inaczej. Na górze ważne są bowiem pryncypia i dogmaty, proste rozumienie prawa jest dla tych na dole.

Problem jednak w tym, że społeczeństwo nie potrzebuje otrzymywać nauczek w takiej formule. Po wyroku pojawiły się komentarze, że otwiera on debatę w sprawie tzw. neosędziów. Tymczasem ten wyrok powinien otworzyć zupełnie inną dyskusję – na temat tego, kto orzeka w Sądzie Najwyższym i czy wszyscy są tam na właściwych dla siebie miejscach. Bo albo ktoś tam ma zaburzone poczucie sprawiedliwości, albo kieruje się cyniczną kalkulacją. Oba podejścia są niedopuszczalne.

Czytaj więcej

Reforma Trybunału. Sąd Najwyższy ostro o zmianach w konstytucji

Izba Karna Sądu Najwyższego uchyliła wyrok skazujący na 15 lat więzienia zawodowego kierowcę za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa. Skazany z premedytacją doprowadził do wypadku, którego ofiarami było małżeństwo spod Nowego Tomyśla (mężczyzna nie przeżył).

SN uznał jednak, że skład sądu pierwszej instancji, który wydawał tamten wyrok, był nienależycie obsadzony, gdyż orzekał w nim tzw. neosędzia, czyli sędzia nominowany przez wybraną w politycznym trybie Krajową Radę Sądownictwa. Sędziowie SN pokazali w ten sposób, jak dotkliwe skutki wywołuje łamanie praworządności i utrzymywanie nielegalnego w ich perspektywie tworu, jakim jest KRS w obecnej obsadzie.

Pozostało 83% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Marek Isański: Ulga mieszkaniowa ulgą podatkową? To nieporozumienie
Opinie Prawne
Marcin Wnukowski, Justyna Dereszyńska: Urealnić dwutorowy system ochrony
Opinie Prawne
Kamil Zaradkiewicz: „Minima legitimia”, czyli o delegitymizacji władzy sądowniczej
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: Reforma KRS jak „House of Cards”
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: „Pieniądze są i będą”. Ale chyba jednak nie ma
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą