Marek Isański: Dlaczego NSA nigdy nie myli się na korzyść obywateli?

Ze zmiany podejścia NSA do danego przepisu podatkowego, z niekorzystnego dla obywatela na korzystny, w sposób oczywisty zadowoleni są ci, których skargi sąd uwzględni.

Publikacja: 14.07.2023 11:09

Marek Isański: Dlaczego NSA nigdy nie myli się na korzyść obywateli?

Foto: rp.pl / Paweł Rochowicz

Media informują o tym jako o wielkim sukcesie sądu, podczas gdy w rzeczywistości zmiana linii orzeczniczej jest dowodem na antyobywatelskie podejście zarówno do praw podatników jak i do interpretacji przepisów podatkowych, ponieważ nie są znane sytuacje aby dochodziło do zmiany linii orzeczniczej z korzystnej dla podatników na niekorzystną. Z tak działającym sądem administracyjnym to praworządności w RP nigdy nie będzie.

Czytaj więcej

Marek Isański: Rewolucja w orzecznictwie NSA czy długo oczekiwana oczywistość?

Od lat panuje w społeczeństwie słuszne przekonanie, że sąd administracyjny w sprawach podatkowych - zwłaszcza zwykłych obywateli - nie chroni ich praw i ich majątku, ale zajmuje się firmowaniem działań fiskusa. Sąd zachowuje się jak organ trzeciej instancji kontrolujący obywatela, a nie administrację. To całkowite zaprzeczenie jego zadań. Klasa polityczna nic z tym nie robi, bo nie wierzy, że tak jest.

Niestety mało kto interesuje się tym „małym" sądem, a jeśli już, to padają stwierdzenia, że to opinia osób niezadowolonych z wyroków w ich indywidualnych sprawach i nie można na tej podstawie generalizować - stawiać tak poważnych zarzutów. Twierdzą, że aby rzetelnie ocenić jakość pracy NSA to każdą sprawę, każdy wyrok należałoby zbadać osobno, a to jest niewykonalne. Być może wydawane są wyroki błędne, ale to zjawisko rzadkie, bo sędziowie to mądrzy ludzie i swoją pracę wykonują rzetelnie. Uważają ponadto, że nie ma obiektywnego sposobu na dokonanie analizy jakości orzecznictwa.

Okazuje się, że jest dość obiektywny argument na zbadanie generalnego podejścia sądu do skarg obywateli na decyzje podatkowe i co więcej dał go sam sąd! To analiza dokonywania przez NSA zmian tzw. linii orzeczniczych w określonych sprawach. Jest ona porażająca, bo nie tylko wskazuje na mało wnikliwe odnoszenie się do stawianych przez obywateli zarzutów w skargach. Nieprawdziwe jest więc twierdzenie, że sąd rzetelnie dokonuje kontroli działania administracji. Z litości do sędziów nie będę w tym materiale tego wątku rozwijał. Przede wszystkim porażające jest jednak to, że zmiany linii orzeczniczych dokonywane są tylko w jedną stronę.

Jak sprzedawca na rynku wydaje za mało reszty, a nigdy za dużo, to nie ma mowy o pomyłkach. To oszustwo, nawet jeśli tak zachowuje się jedynie w stosunku do części kupujących. Gdyby tak się zachowywał wobec każdego to byłby nie tylko oszustem, ale dodatkowo byłby skrajnie głupim oszustem, bo szybko dałby się „złapać".

Po to jest kontrola jakości w każdej instytucji aby działała możliwie jak najsprawniej. W fabryce samochodów i w sądzie kontrola jakości ma wykazać powody wadliwości finalnego produktu. W fabryce produktem jest auto w sądzie wyrok. Czy zawiódł człowiek na hali montażowej (w sądzie: sędzia) czy materiał lub dostawca (w sądzie: ustawodawca napisał złe prawo). NSA wadliwości pracy sędziów nie kontroluje w ogóle, bo za pomocą kreatywnej wykładni przepisów o podejmowaniu uchwał zlikwidował ten ważny mechanizm kontrolny. Szerzej o tym napiszę w najbliższym czasie.

Rolę działu kontroli jakości w NSA pełnić powinno przede wszystkim Biuro Orzecznictwa, ale nigdy (!) się z niej nie wywiązywało. Wiele jest poszlak, że jest to świadome działanie.

Co jakiś czas dochodzi jednak do tego, że sąd zmienia, bardziej właściwe byłoby określenie, że z różnych powodów zmuszony jest, do zmiany swojego podejścia do danych spraw. Gdyby raz zmieniał z tzw. korzystnego dla skarżącego obywatela na niekorzystne a innym razem z tzw. niekorzystnego na korzystne to nie byłaby to sytuacja patologiczna. Po prostu sąd, jak każdy, ma prawo do popełnienia błędu i przyznania się do tego. Jednak nie są znane sytuacje, aby w wyniku wpływania kolejnych skarg sąd zmienił wykładnię przepisu z „korzystnej" dla obywatela na „niekorzystną".

Zmiana poglądu sądu w danej sprawie jest zjawiskiem niezwykle rzadkim, co więcej następuje po wielu latach i zawsze jest to zmiana „na korzyść" obywatela a nie fiskusa. Wbrew pozorom jest to dowód na antyobywatelskie, czyli sprzeczne z Konstytucją, podejście sądu do ochrony praw podatników. Czyli mówiąc wprost lekceważenie praw skarżących. Sąd zaś używa eufemistycznego określenia, że doszło do korekty orzecznictwa. Równie adekwatne byłoby nazwanie zachowania w/w sprzedawcy: przykrymi błędami.

Czytaj więcej

Marek Isański: Czy sędziowie NSA podarli wydany i ogłoszony wyrok?

W sprawie ulgi meldunkowej sąd najpierw oddalił przez 7 lat około 1000 skarg obywateli i dopiero po tak długim czasie dostrzegł, że prawo jest inne i ulgowicze mają rację. Jednak zdążył skutecznie skrzywdzić prawie 20 tysięcy obywateli.

W sprawie przerwania biegu przedawnienia wskutek egzekucji dokonanej na podstawie decyzji, która następnie jako niezgodna z prawem została uchylona było jeszcze gorzej. Sąd przez ponad 15 lat oddalał skargi. I w zasadzie przez przypadek zauważył, że są przepisy, które jednoznacznie wskazują na jego błąd. Tu ilość skrzywdzonych liczyć należy w setkach tysięcy obywateli i firm.

Przykładów takich jest wiele. Szczególnie bulwersujące było wręcz sądowe zachęcanie organów do bezzasadnego wszczynania postępowań karnych.

Nie ma przykładów odwrotnych. Takich, że sąd najpierw przyznawał rację podatnikom, a wskutek argumentów przedstawianych w kolejnych decyzjach organów podatkowych, które nie zgadzały się z dotychczasowym orzecznictwem, sąd zmienił podejście z „korzystnego" dla podatników na „niekorzystne".

Warto dokonać pogłębionej i obszernej w czasie analizy podejścia sądu do tych skarg. Jakimi argumentami oddalał skargi? Co brał pod uwagę, a o czym zapominał? To też niezwykle ciekawy temat.

W praworządnym państwie dużo bardziej pożądana jest sytuacja, że jeśli już sąd się myli to powinien mylić się „na korzyść" obywatela, a nie fiskusa.

Przede wszystkim wówczas sąd żadnego obywatela nie skrzywdzi. Wydanie korzystnego wyroku, gdy jest on poprawny to obowiązek sądu. Natomiast, gdy sąd najpierw wyda błędne, ale „niekorzystne" wyroki a po latach zmieni zdanie to bezpowrotnie skrzywdzi tych obywateli.

Zaś gdy korzystny dla obywatela wyrok jest niezgodny z prawem, to ewentualnie szkodę poniosło państwo. Wynika ona albo ze słabej jakości uchwalonego prawa albo błędu sędziów.

Jednak trudno znaleźć uzasadnienie, aby negatywne konsekwencje błędów państwa mieli ponosić obywatele, a nie państwo. Tym bardziej, że państwo ewentualny proceder złego orzecznictwa może szybko naprawić, bo ma wiele do tego środków.

Może, za pomocą mocnych argumentów prawnych przedstawionych przez tysiące prawników zatrudnionych w organach podatkowych, przekonać sąd do swoich racji. Sąd na pewno z uwagą ich wysłucha i jeśli są zasadne to uwzględni. Może wreszcie państwo doprowadzić do nowelizacji przepisów prawa na bardziej jednoznaczne. Takimi środkami nie dysponują obywatele, którzy mają zawsze ograniczony budżet na walkę i wielokrotnie mniejsze możliwości - mają jedno życie i nie chcą go poświecić na wojnę z własnym państwem. Organy zaś ani nie liczą czasu ani wydanych pieniędzy na obronę swych racji. Tym bardziej, że powszechna jest wiedza, iż sąd dużo uważniej słucha organu niż obywatela, czego jednoznacznym dowodem jest właśnie to, że nie „myli się" nigdy na jego korzyść. Gdyby sąd choć czasem najpierw przyznawał rację obywatelom a później się z tego wycofał to większa byłaby pewność, że sąd wczytuje się już w pierwsze skargi w danej sprawie i w pełni rozumie przedstawione w nich argumenty. Natomiast skoro sąd co do zasady koryguje swoje orzecznictwo tylko w jedną stronę z niekorzystnego na korzystne dla obywateli to mamy poważną poszlakę, że sąd już przy pierwszych skargach firmuje działania administracji, zamiast ją kontrolować. Następnie zaś powiela swoje stanowisko i tym bardziej nie wczytuje się w zarzuty zawarte w skargach.

Czy tak działające sądy administracyjne są potrzebne komukolwiek, oczywiście poza wygodą sędziów w nich pracujących?

Media informują o tym jako o wielkim sukcesie sądu, podczas gdy w rzeczywistości zmiana linii orzeczniczej jest dowodem na antyobywatelskie podejście zarówno do praw podatników jak i do interpretacji przepisów podatkowych, ponieważ nie są znane sytuacje aby dochodziło do zmiany linii orzeczniczej z korzystnej dla podatników na niekorzystną. Z tak działającym sądem administracyjnym to praworządności w RP nigdy nie będzie.

Od lat panuje w społeczeństwie słuszne przekonanie, że sąd administracyjny w sprawach podatkowych - zwłaszcza zwykłych obywateli - nie chroni ich praw i ich majątku, ale zajmuje się firmowaniem działań fiskusa. Sąd zachowuje się jak organ trzeciej instancji kontrolujący obywatela, a nie administrację. To całkowite zaprzeczenie jego zadań. Klasa polityczna nic z tym nie robi, bo nie wierzy, że tak jest.

Pozostało 91% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie Prawne
Ewa Szadkowska: Kampania za rządowe pieniądze? Krzysztof Szczucki prochu nie wymyślił
Opinie Prawne
Piotr Podgórski: Jak walką z cyberzagrożeniem wylewamy dziecko z kąpielą
Opinie Prawne
Tomasz Justyński: Czy to już koniec zasiedzenia, jakie znamy?
Opinie Prawne
Pietryga: Kompromis czy konfrontacja w sprawie KRS? Sądzę, niestety, że to drugie
Opinie Prawne
Tomasz Pietryga: W co gra Tomasz Szmydt? Małpa z brzytwą na ramieniu Łukaszenki