Wreszcie jest oczekiwane od niemal dwóch miesięcy uzasadnienie do uchwały Sądu Najwyższego w sprawie składów jednoosobowych. Problem w tym, że niewiele wyjaśniło. Ogólna konkluzja jest bowiem taka, że uchwała blokująca sądy jednoosobowe leży w interesie obywateli, bo mają oni prawo do rzetelnego procesu, którego niekolegialne składy nie gwarantowały.
Z uzasadnienia przebijają się natomiast dywagacje polityczne i dość osobliwe podejście do pandemii koronawirusa. Przypomnijmy, że składy jednoosobowe zostały wprowadzone, aby zagwarantować bezpieczeństwo sanitarne, a także ratować sądownictwo przed jeszcze większymi opóźnieniami związanymi z covidem.
Sędziowie SN, którzy wydali uchwałę, uzasadniają, że jest ona rodzajem praktycznego testu dla innych sędziów, czy przestrzegają konstytucji, „czy też preferują podległość interesom władzy godzącej w konstytucyjne prawa własnych obywateli pod pretekstem zapobiegania epidemii”. To zadziwiające stwierdzenie, które każe postawić pytanie, czy zdaniem sędziów Izby Pracy pandemii w ogóle nie było. Zamiast rozwiązać konkretny bieżący problem, wracają do sporu o praworządność.
Czytaj więcej
"Rzeczpospolita" dotarła do uzasadnienia uchwały Izby Pracy SN z 26 kwietnia 2023 r., która niemal ze skutkiem natychmiastowym zakwestionowała jedn...
Sąd Najwyższy nie dał wskazówek sędziom sądów powszechnych, co zrobić z rozgardiaszem, który powstał po wydaniu tej uchwały. Do tej pory część sędziów orzeka w jednoosobowych składach, inni dobrali losowo już składy trójkowe, jeszcze inni zawiesili postępowania, nie wiedząc, co dalej robić. W ten sposób dziesiątki tysięcy spraw znalazło się w zawieszeniu, a obywatele nie mają żadnej pewności, kiedy zapadną w nich wyroki.
Sędziowie Izby Pracy SN zarówno w uchwale, jak i uzasadnieniu są tymczasem konsekwentni. Nie zważają, że ich decyzje wywołały konkretne skutki dla tysięcy ludzi. Tak jakby zupełnie ich nie interesowało łagodzenie skutków komplikującej rzeczywistość uchwały. Spór w Sądzie Najwyższym między „starymi” i „nowymi” sędziami ma już swoją długą historię. Natomiast branie w nim na zakładników obywateli, którzy ewidentnie ucierpieli na skutek błyskawicznej i nieuwzględniającej ich interesów uchwały, budzi jednoznaczny sprzeciw.
Dzisiejsze uzasadnienie do uchwały prezes Izby Pracy SN Piotr Prusinowski nazwał „prawniczym Mount Everestem”, ale w rzeczywistości bardziej przypomina osiedlową górkę. Jej skutkiem będzie dalsze utrzymywanie chaosu organizacyjnego w sądach. Sędziowie, prezesi sądów powszechnych muszą radzić sobie z tymi problemami sami, bo część sędziów Sądu Najwyższego już dawno oderwała się od rzeczywistości. Coraz trudniej wrócić im na Ziemię i przypomnieć sobie, do służenia komu zostali powołani.