Reklama

Robert Gwiazdowski: Dowód, że sędziowie Monteskiusza nie czytają

Konstytucja i Karta praw podstawowych UE wspominają o niezawisłości i bezstronności. I nic nie mówią o „prywatności”.
Robert Gwiazdowski: Dowód, że sędziowie Monteskiusza nie czytają

Foto: Fotorzepa / Robert Guzik

5 czerwca Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok C-204/21 w sprawie Komisja przeciwko Polsce o naruszanie niezawisłości i „prywatności” sędziów. Awantura się rozpętała nie tak wielka, bo wszyscy żyją jeszcze wielkim marszem z 4 czerwca. O ile frekwencja na marszu była niewiadomą, o tyle wyrok był wiadomy. Obywatele Unii mają prawo do niezawisłego sądu. Jakby takich u nas nie było, to by nas do niej nie przyjęli. Oczywiście strukturę wymiaru sprawiedliwości możemy kształtować suwerennie. Ale ta suwerenność ma granicę: nie można pozbawiać obywateli Unii prawa do niezawisłego sądu. A PiS nawet nie ukrywał, że do tego właśnie zmierza. Ciekawe tylko, czy ze zwykłej głupoty, czy z premedytacją, by w pysze pokazać jeszcze butę?

Czytaj więcej

Spór rządu PiS z Komisją Europejską kosztował Polskę 2,5 mld zł

TSUE badał, czy obywatel Unii ma pewność, że sędzia, na wybór którego decydujący wpływ ma de facto prokurator generalny, który może być ścigany dyscyplinarnie przez rzecznika powołanego przez prokuratora generalnego i sądzony przez sędziów, na wybór których decydujący wpływ ma de facto prokurator generalny, pozostanie niezawisły, gdy będzie rozpoznawał jego sprawę. I słusznie orzekł, że nie ma tej pewności. Uznał też, że sędziowie mają prawo sprawdzać innych sędziów.

Czytaj więcej

Pisowska reforma w sądach poległa w TSUE

Ja bym jednak poszedł w kierunku zalecanym przez Monteskiusza. Tylko kto z sędziów czytał Monteskiusza? A pisał on, że władza sądowa powinna być „wykonywana przez osoby powoływane z ludu, w pewnych okresach roku, aby tworzyć trybunał trwający tylko póty, póki tego konieczność wymaga. W ten sposób owa tak groźna władza sądowa nie będąc przywiązana ani do pewnego stanu, ani do pewnego zawodu, staje się, można rzec, niewidzialną i żadną. Nie ma się ustawicznie sędziów przed oczami: lęk budzi urząd, a nie urzędnicy”! Miał też kilka innych pomysłów ograniczających „groźną” władzę sędziów. Przesadzał oczywiście, proponując, żeby „zbrodniarz mógł sobie wybrać sędziów”. Ale alternatywna propozycja, by „przynajmniej mógł ich wykluczyć”, powinna mieć znacznie szersze zastosowanie. Bo może są obywatele głosujący na PiS, którzy bardziej się boją sędziów chodzących na polityczne marsze opozycji? A już na pewno byłych pracowników organów skarbowych, którzy z dnia na dzień stali się bezstronnymi sędziami i mają rozpoznawać ich skargi na decyzje podatkowe? Bo przypomnę, że konstytucja i Karta praw podstawowych UE wspominają o niezawisłości i bezstronności. I nic nie mówią o „prywatności”. Więc orzeczony przez TSUE zakaz sprawdzania, czy sędzia nie należy do partii, to jest dowód, że sędziowie Monteskiusza nie czytają.

Reklama
Reklama

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Opinie Prawne
Michał Bieniak: Deregulacja, deregulacja i po deregulacji
Materiał Promocyjny
Nowy luksus zaczyna się od rozmowy. Byliśmy w showroomie EXLANTIX w Warszawie
Materiał Promocyjny
Rekordy sprzedaży i większy magazyn w Duchnicach
Opinie Prawne
Robert Gwiazdowski: Kto naprawdę ponosi konsekwencje sporu o sędziów
Opinie Prawne
Bartosz Pilitowski: Jak przeprowadzić tzw. plan B wyborów do KRS
Materiał Promocyjny
Arabia Saudyjska. W krainie gościnności
Opinie Prawne
Stępkowski: Uczniowie mędrca Kalego, czyli rzecz o „legalnych” sędziach SN
Materiał Promocyjny
Dove Self-Esteem: Wsparcie dla nastolatków
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama