Rekomendacje Rady Europy mówią, by przepisy dotyczące wyborów zmieniać najpóźniej na dwa lata przed planowanym głosowaniem. Polski Trybunał Konstytucyjny kilkanaście lat temu okres ten zawęził do sześciu miesięcy. Proces wyborczy to zbyt poważna sprawa, żeby zmianami wprowadzanymi w ostatniej chwili podważać zaufanie do tego, jak zdecydowali obywatele.

Dlatego trudno patrzeć z ufnością na projekt nowelizacji Kodeksu wyborczego, zgłoszony przez PiS. W ustawowe litery ubiera on słowa prezesa Jarosława Kaczyńskiego o „kościelnych obwodach” do głosowania – co z punktu widzenia zaufania do wyborów nie zabrzmiało dobrze, choć sama aktywizacja wyborców to nic złego. Ale manipulowanie przy wielkości okręgów i obwodów do głosowania – już tak, gdy ma się ordynację proporcjonalną. Gdy w okręgu wyborczym jest mniej niż siedem mandatów, wynik głosowania nie oddaje proporcji i faworyzuje największych, a duży procent obywateli nie ma swej reprezentacji w parlamencie.

Czytaj więcej

W. Hermeliński, były przewodniczący PKW: Liczenie głosów to kluczowy moment

Pomysł zapisania w Kodeksie wyborczym, że cała obwodowa komisja liczy wszystkie oddane głosy, to wyważanie otwartych drzwi, bo przecież i dziś tak się dzieje. Najwidoczniej rządzący uwierzyli we własną propagandę siejącą nieufność do wyborów – stąd ta propozycja.

Wątpliwości nadal unoszą się wokół organizacji aparatu wyborczego, na czele którego mamy Państwową Komisję Wyborczą, ale już niezłożoną z sędziów, lecz osób delegowanych do niej przez partie. Na szczęście sędziowie pozostali wojewódzkimi komisarzami wyborczymi i lepiej tego nie zmieniać. A na koniec przypomnijmy, że o ważności wyborów decyduje… nowa Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych Sądu Najwyższego. Ta sama, w której orzekają tylko osoby powołane do SN z udziałem obecnej KRS, co już dostrzegł w wyroku trybunał w Strasburgu, uznając, że ta izba nie jest sądem.

Brak kontroli sądowej uderza w zaufanie społeczeństwa do procesu głosowania. Tylko czy jeśli do wyborów jest tak blisko, to – nawet dla dobra sprawy – można coś zmieniać w PKW lub SN? Diabelska alternatywa. Możemy w każdym razie być pewni, że niezadowoleni z wyniku głosowania będą go podważać i żadne polskie orzeczenie tych wątpliwości nie rozwieje. I to jest największy dramat sytuacji, w której tkwimy.

Czytaj więcej

PiS chce zmienić sposób liczenia głosów w wyborach. Jest projekt