Tak się składa, że czwartkowy wyrok Trybunału Konstytucyjnego nie jest jedynym, co od kilku dni rozgrzewa emocje prawników. Doszło bowiem do jeszcze jednego zdarzenia, którego skutki już teraz odczuć mogą tysiące spółek, które muszą np. dokonać zmian w strukturze właścicielskiej czy innych czynności, wymagających zgłoszenia do rejestrów sądowych.

System S24, chluba resortu sprawiedliwości, który nie może się nachwalić własnych dokonań w dziedzinie informatyzacji sądów i sądowych rejestrów, ma usterkę co najmniej od kilku dni. Czytelnicy „Rzeczpospolitej” alarmują, że nie można za jego pośrednictwem składać żadnych dokumentów. Może więc uda się coś załatwić drogą papierową? Owszem, jeśli spółka była zakładana w czasach „papierowych”. Ale gdy założono ją w systemie S24, tylko taką drogą można dokonywać wszelkich czynności. Miało być sprawniej, wyszło jak dawniej.

Czytaj więcej

Budynek Ministerstwa Sprawiedliwości
Przedsiębiorcy skarżą się na rządowe portale w sądach

Ale chodzi nie tylko o sam defekt systemu. To się czasem zdarza. Informacja o kłopocie – zresztą po angielsku, a nie po polsku (Communication problem) - pojawia się tylko gdy próbujemy wprowadzić jakieś dane do rejestru. Do poniedziałku działała jeszcze infolinia; we wtorek i ona przestała.

A ministerstwo? Szukałem na resortowej stronie jakiejkolwiek informacji. Ale tutaj głównie „Upamiętnienie strażników więziennych - ofiar zbrodni katyńskiej”, „Minister: przypomnę Donaldowi Tuskowi o prymacie Konstytucji”, „Weto wobec planu legalizacji adopcji dzieci przez pary homoseksualne i „małżeństw” osób tej samej płci” oraz Oświadczenie Ministerstwa Sprawiedliwości w sprawie wyroku TSUE.

Akurat we wtorek pojawiła się notka o udziale wiceministra Sebastiana Kalety w unijnym forum cyfryzacji wymiaru sprawiedliwości. Może tam coś znajdę? Nie. W sumie jednak trudno się dziwić, że wiceminister nie wspomniał przy tej okazji o awarii. Mówił natomiast o osiągnięciach cyfryzacji polskiego wymiaru sprawiedliwości, w tym o Krajowym Rejestrze Sądowym. Przytaczał, że od 1 lipca br. wszystkie wnioski do rejestru przedsiębiorców KRS są składane elektronicznie i wskazywał, że to przełom, który oznacza koniec papierowej biurokracji, że dzięki e-KRS sądy działają sprawniej, a przedsiębiorcy np. na założenie spółki nie muszą już czekać sześć miesięcy, lecz odbywa się to błyskawicznie, poprzez internet.

Sukces wielki, więc i ofiar sukcesu nie może być mało – zważywszy, że gdy to, co się miało odbywać błyskawicznie nie odbywa się wcale – kłopot mają wszyscy, którzy przeszli już cyfrową transformację. Na razie biznes ma Communication problem.