Samobójcza próba płk. Mikołaja Przybyła ma swój dalszy ciąg. Prokurator Generalny złożył dziś wniosek o odwołanie swojego zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego gen. Krzystofa Parulskiego.

Wygląda więc na to, że ujawniony po sprawie Przybyła  spór  na szczytach prokuratury będzie miał swoje konsekwencje.

Po ostrej publicznej krytyce jaką Seremet usłyszał od swojego podwładnego w ubiegłym tygodniu, wydawało się, że sprawa jest przesądzona, gdyż Prokurator Generalny otwarcie twierdził, że nie wyobraża sobie dalszej współpracy z Parulskim". Żadnego ruchu w tej sprawie jednak nie wykonał, przeszkodą była zapewne niejasna postawa Prezydenta i premiera, którzy dalecy byli od deklaracji, że potrzebne są   pilne zmiany kadrowe.

Teraz wydaje się, że decyzje polityczne przynajmniej w Kancelarii Premiera zapadły i Seremet otrzymał zielone światło, składając odpowiedni wniosek do szefa MON.

Dużym znakiem zapytania będzie teraz stanowisko prezydenta, gdyż to w jego rękach ostatecznie leży los generała. Warto przypomnieć, że Bronisław Komorowski nie zgodził się już na wymianę szefa pionu śledczego IPN, o co wnioskował Andrzej Seremet. Wato też pamiętać, że awans Parulskiego na stopień generała brygady był jedną z pierwszych nominacji generalskich obecnego prezydenta.

Prezydentowi może więc nie być na rękę osłabianie swoich wpływów w prokuraturze. Taka decyzja osłabiłaby również Andrzeja Seremeta, z które zdaniem w sprawie kluczowych zmian personalnych, w instytucji, w której kieruje nikt się nie liczy. A to oznacza początek chyba pierwszego poważnego konfliktu między głównymi ośrodkami władzy Prezydentem i premierem.

Zgodnie z ustawą Naczelnego Prokuratora Wojskowego, który jest zastępcą Prokuratora Generalnego, powołuje i odwołuje prezydent. Wniosek w tej sprawie składa Prokurator Generalny w porozumieniu z szefem MON.