Istotą funkcjonowania każdego demokratycznego państwa jest bowiem jego prawna i społeczna stabilność, uzasadniona swoistą wiarą obywateli w uczciwość i bezstronność organów państwa i działających w jego imieniu funkcjonariuszy. Powyższe działania w ewidentny sposób tą wiarę podważyły naruszając najistotniejsze interesy państwa i jego bezpieczeństwo.

Czytaj także:

Piebiak poległ na akcji hejtowania sędziów

Państwo jest dobrem wspólnym, powinno podlegać także wspólnej ochronie i dbałości o jego stabilność. Wymiar sprawiedliwości jest ostają dobra i trwałości Rzeczypospolitej. Celowe działania nakierowane na destrukcję państwa ze strony kogokolwiek, a już w szczególności urzędników państwowych, którym społeczeństwo zaufało, musi spotkać się z jednoznaczną i natychmiastową reakcją instytucji państwowych odpowiedzialnych za jego ochronę.

Powyższa sprawa nie jest sprawą błahą, którą można pominąć, zdeprecjonować, czy uznać za zakończoną. Ustąpienie z urzędu przez skompromitowanego urzędnika państwowego sprawy nie kończy. Podjęcie swoistej walki z sędziami czy nawet szerzej z całym wymiarem sprawiedliwości przez sędziego i wiceministra w jednej osobie, przy braku sprzeciwu przełożonego - ministra sprawiedliwości, przy założeniu, że wiedział o sprawie, musi znaleźć swoje zakończenie albo przed sądem powszechnym albo przed Trybunałem Stanu. Tego wymaga polska racja stanu.

W przedmiotowej sprawie nie może być żadnych wątpliwości, że podjęte działania to gra polityczna, a przy tym brudna gra. W końcu sędziowie to trzecia władza, nad którą inna władza - wykonawcza chce w oczywisty sposób zapanować. Nie licząc się przy tym z zasadę trójpodziału władzy. Zasadą, która jest jedną z fundamentów demokratycznego państwa prawa.

Bulwersuje szczególnie, iż takie działania podejmowane są przez sędziów i z ich inicjatywy. Powyższe, pomijając istotę omawianej sprawy, prowadzi do konkluzji, iż coś jest nie tak w doborze kadry sędziowskiej, i to od lat. W szczególności, iż bohaterowie ostatnich wydarzeń swoje nominacje otrzymali dawno temu.

Powyższy problem nie jest przy tym jednostkowy ani nowy, biorąc pod uwagę działalność nowej KRS, ministerstwa sprawiedliwości, a wcześniej sędziów na telefon. Ta sfera życia publicznego musi zostać objęta radykalną reformą. Istotne przy tym jest aby reforma ta nie odbyła się w trybie 24 godzinnej legislacji, ale po szerokich konsultacjach społecznych, w tym przy udziale wszystkich środowisk prawniczych.

Czy doczekamy się w końcu na polityków, którzy na pierwszym miejscu stawiać będą interes i dobro wspólne, a nie swój prywatny i polityczny, pokażą najbliższe wybory parlamentarne.