I choć Rosja, gdzie będziemy grali, leży o krótki ruch palca na mapie Google'a, szanse na obejrzenie któregoś z polskich meczów mamy raczej marne. Bilety dawno sprzedano, a i procedury wizowe trwają na tyle długo, że skok choćby do najbliższego nam Kaliningradu nie jest łatwy. Szkoda, bo bardzo bym chciał, by kraj Tołstoja i Dostojewskiego był nieco bardziej otwarty, przyjazny i miły dla nas, Polaków. Rozdzieliła nas polityka, nasze nowe, suwerennie wybrane sojusze, ale także imperialne myślenie i krótkowzroczność Kremla, który nie patrzy na nas tak przychylnym okiem jak za czasów Jelcyna. Wciąż wierzę, że to się zmieni, bo Rosja jest nie tylko wielka, ale i fascynująca, pełna zagadek, niebywałej magii.