Ma ona zredefiniować współczesny Zachód w obliczu nowych wyzwań, nawiązując do dawnej wizji transatlantyckiego Zachodu, która wyłoniła się pod postacią ośmiu punktów Karty atlantyckiej przyjętej w 1941 r. przez Roosevelta i Churchilla na pokładzie pancernika „Prince of Wales" na wodach Oceanu Atlantyckiego.

Światowe media odnotowały nową Kartę atlantycką Bidena i Johnsona jako ideową deklarację Zachodu, ale uznały też, że jest ona raczej pozbawionym realnych treści zabiegiem politycznego PR-u. Moim zdaniem niesłusznie. Tekst nowej Karty mówi o tym, jak zmienia się Zachód.

Gdy w 1941 roku Roosevelt i Churchill formułowali zasady transatlantyckiego Zachodu w obliczu wywołanej przez Hitlera wojny, zwracali się do zagrożonych lub ujarzmionych narodów w imię wolności. Słusznie uznaje się historyczną kartę za wielką

deklarację wolności i zasady samostanowienia. Wyrzeczenie się dominacji i przemocy, uznanie, że nikomu nie można narzucać własnych rozwiązań oraz przekonanie, że każdy naród może swobodnie wybierać własną formę rządów, stały się fundamentem zachodniego wolnego świata i zadecydowały o jego wielkiej sile przyciągania. Roosevelt niestety przekreślił w Jałcie większość sformułowanych w karcie zasad, przynajmniej z punktu widzenia połowy Europy, niemniej przez dziesięciolecia Zachód pozostawał synonimem wolności.

Karta Bidena i Johnsona nie mówi o wolności, ponieważ główny cel współczesnego Zachodu widzą oni w obronie reguł gwarantujących porządek, zagrożony z powodu zewnętrznych i wewnętrznych wyzwań. Zdolność zarządzania globalnymi i regionalnymi wyzwaniami oraz stanie na straży reguł globalnej polityki i gospodarki zostały zidentyfikowane jako główna misja Zachodu. To wyraźne przesunięcie punktu ciężkości z wolności na bezpieczeństwo i porządek, z zasady samostanowienia na odgórne zarządzanie, ma ogromne znaczenie dla obecnej autodefinicji Zachodu i dla sposobów jego funkcjonowania w przyszłości. Ma przywrócić mu rolę światowego lidera. Czy w ten sposób pozwoli mu jednak także zachować jego dawną atrakcyjność i siłę przyciągania?

Autor jest profesorem Collegium Civitas