Reklama

Trawka i winko w cieniu powielacza

W stanie wojennym marihuana była znieczuleniem na rządy Jaruzelskiego. Żaden powód do chluby, ale też nie rozdzierajmy szat – pisze publicysta „Rzeczpospolitej”

Rewelacje „Newsweeka” na temat trawki palonej przez Donalda Tuska przypomniały mi klimat połowy lat 80., epokę dzikich lat stanu wojennego. Jako licealista pętałem się wówczas po obrzeżach dorosłej opozycji i nieco liznąłem tamtego klimatu.

Czy trawka w opozycyjnych „zaklętych rewirach” była czymś wyjątkowym? Wielu członków opozycji miało za sobą wcześniejszą epokę kontestacji hipisowskiej. Byli koledzy, którzy łączyli współpracę z podziemiem ze stylem „faji”, reggae i wyjazdów na koncerty na drugi koniec Polski. Pamiętam, jak w domu braci Przemka i Radka Kryszków – gdzie chłonąłem opozycyjną atmosferę – młodszy z braci Radek zrobił sobie z modeliny wisiorek, na którym znak pacyfy splatał się z kotwicą Polski Walczącej. Do tego stylu hipisowsko-dysydenckiego trawka pasowała doskonale, ale dodajmy od razu, że dalej, w kierunku mocniejszych rzeczy, zazwyczaj się nie posuwano.

Pozostało jeszcze 85% artykułu

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama