Szczecińscy działacze SLD nie widzą dla Bartosza Arłukowicza miejsca na liście tej partii w swoim mieście" – pisze jedna z lokalnych gazet. "Mają mu za złe, że nie chciał walczyć o prezydenturę w tym mieście". Równie ostrożni wobec oddawania Arłukowiczowi miejsc na jedynkach w innych dużych ośrodkach Polski są działacze z czołówki partii w Warszawie. "To duże nazwisko i poradzi sobie nawet z ostatniego miejsca. Musi poczekać na swoją kolej" – tak sytuację Bartosza Arłukowicza zdefiniował anonimowo na łamach "Polski" jeden z polityków SLD. Takie głosy potwierdzają tylko, że polityk uważany do niedawna za potencjalną wunderwaffe lewicy znalazł się w martwym punkcie.